piątek, 12 lipca 2019

Gronko agatu - robótka pod dyktando

Dziękuję Wam serdecznie za wizyty i miłe komentarze. Niestety na moim koncie na bloggerze nadal coś jest nie tak i nie mogę komentować u innych, ani odpowiadać na Wasze komentarze 'u siebie' 😖. Wysyłałam zapytania do serwisu, ale bez odpowiedzi (jak mnie to nie dziwi 😠). Olewatorskie traktowanie klienta stało się w tym kraju normą. 

Naszyjnik wymyśliła sobie jedna moja koleżanka, która od razu wiedziała, z których moich kulek ma to być zrobiony. Węzeł zasłoniłam filigranowym kwiatkiem, dokleiłam zapięcie i naszyjnik gotowy. 





Wprawne oko zauważy, że rzemyki są w dwóch kolorach. Do jednego naszyjnika zużyłam połowę swoich kuleczek, więc zrobiłam drugi w innym lekko odcieniu. Mam i ja 😄.



Ponieważ uwielbiam wszelkie błyszczące, dyndające biżutki, więc i ten naszyjnik lubię bardzo
i noszę do znudzenia. 

Serdecznie Was pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku.

wtorek, 25 czerwca 2019

Krajobraz w kamieniu

U mnie dzisiaj kolejny mariacyt 'zszedł' z warsztatu, bo kolejna osoba upodobała sobie ten kamień i zapragnęła naszyjnik. 


Kamień błyszczał i nie dałam rady zrobić fotki pokazującej jego piękny wzór. Mój synek stwierdził, że wygląda jakby po pustyni szły jakieś zwierzęta, i że to krowy. OK, niech będą krowy. Daleko nie zajdą skoro to pustynia.
Mariacyt jest piękny i przyjemnie się z nim pracuje. Dodatkowo ponoć energia tego minerału działa uspokajająco na 'nosiciela', czy 'robiciela'. Taką informację otrzymałam od pana, który je wydobywa, tnie i szlifuje. Chyba ma rację, bo kilka razy prułam i poprawiałam szycie koralików u góry naszyjnika i ani razu nie rzuciłam grubszym słowem, co zdarza mi się nieraz z innymi kamykami.









Pozdrawiam Was ciepło. Dziękuję za miłe komentarze i wizyty na moim blogu. Życzę cudownych wakacji i urlopowego wypoczynku, bo pogoda sprzyja. Do następnego postu.

sobota, 25 maja 2019

Kamień obrazowy - mariacyt

Podczas ostatniego pobytu na giełdzie minerałów odkryłam kamień.  Wystawca sprzedawał go pod nazwą mariacyt, albo kamień obrazowy. Jego stoisko było jednym z pierwszych, które zwiedzałam, 
a już miałam ochotę wydać całą sumę, którą na zakupy giełdowe przeznaczyłam. 


Kamyk w moim wisiorku akurat jest mało 'obrazowy', ale na ostatnim zdjęciu widać okazy jak namalowane pędzlem artysty. Kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że najpiękniejsze klejnoty tworzy natura.


W pierwszej wersji kamień miał być bez ozdób, bo nic mu nie było potrzebne. Ładny sam w sobie, miałam tylko dorobić 'jakiś' sznur. Potem przyszedł pomysł na sznur z koralików zapinany z przodu. No i zaczęły się schody. Nijak nie dało się równo umieścić zapięcia tego typu, bo końcówki nie układały się symetrycznie. Trzeba było kombinować i ostatecznie kamień obszyłam koralikami najskromniej jak się da.


Do sznura wykorzystałam wzór przenikających się kolorów bronze i starlight - ombre.




 Obraz na kamieniu przypomina mi krajobraz pustynny - wydma za wydmą aż po horyzont.


Poniżej inne okazy tego kamienia. Fotka zrobiona w czasie giełdy.


Dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze. 
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do następnego postu.

piątek, 17 maja 2019

Lariat IV

Mój kolejny lariat (jeden pokazałam tu, inny tu, i jeszcze jeden tu) i tym razem zrobiony z Toho hex. Nie da się ukryć, że najładniej błyszczą sześciokątne koraliki, a jeśli jeszcze są srebrzone to mają wszystko czego pragną sroki. Jestem jedną z nich. 


Mój nowy lariat tym razem w kolorze galvanized nickel. Wykończyłam go delikatnymi ażurowymi kropelkami w kolorze oksydowanego srebra.


Osobom obawiającym się zmierzyć się z tysiącami koralików, które trzeba nawlec polecam taki młynek (klik), pod warunkiem, że lariat jest jednolity, bez wzoru.



Poniższy film pokazuje jak wiązać taki długachny naszyjnik.



Serdecznie wszystkich pozdrawiam. Dziękuję za odwiedziny i komentarze na moim dogorywającym blogu. Trzymajcie się ciepło, bo zimna Zośka nie ma zamiaru odejść. 


piątek, 3 maja 2019

Majówka trwa

a robota wre - chciałoby się napisać. Ale niestety zabieg ręki, który przeszłam parę dni temu, zniweczył moje robótkowe plany. Naszyjnik, który pokazuję zrobiłam wcześniej. 


Te kulki to kianit, mój ulubiony minerał. Ulubiony bo niebieski, po prostu. Jego oddziaływanie na człowieka ma w tym przypadku znaczenie drugorzędne. Ktoś mógłby pomyśleć, że to może lapis, czy agat, ale w takim intensywnie niebieskim kolorze udało mi się kupić kulki kianitu.


Dołożyłam mu elementy w kolorze miedzi i granatowy chwost i... wysłałam go do koleżanki. Też lubi niebieski kolor.






Dziękuję za Wasze wizyty i komentarze. Niestety nie mogę u Was komentować, ani u siebie na Wasze komentarze odpowiadać. Mimo sprawdzania ustawień i prób z innymi przeglądarkami nic się nie poprawiło. Czy to już pora porzucić bloga? Na razie jeszcze łudzę się, że może coś w bloggerze się 'odkręci' i będzie jak dawniej. Zobaczymy.

Dookoła piękna wiosna, więc do posłuchania piękny walc Chopina w innej wersji.
Pozdrawiam, wypoczywajcie dużo i przyjemnie, tak jak lubicie najbardziej.



niedziela, 21 kwietnia 2019

Alleluja!!!

Dzisiaj dla odmiany robótka szydełkowa. 'Szalony królik' po prostu skradł moje serce. Od razu zakupiłam instrukcję i przystąpiłam do pracy. Jak szybko zaczęłam tak szybko przerwałam. 'O co tutaj kurka chodzi?" zastanawiałam się. Instrukcję trzeba było czytać będąc wypoczętą i bez pośpiechu. Osoby, które już przez to przebrnęły dopingowały, że głowa najtrudniejsza i że jak ją zrobię to reszta pójdzie gładko. 

Po doświadczeniach z tym wzorem (klik), bardzo dobrze rozpisanym, ale dla naprawdę zaawansowanych osób, poradzę sobie pewnie z każdym cudakiem.


Autorka wzoru ma na swoim koncie więcej podobnych zwierzaków i każdy cudny i chciałoby się zrobić. 






Obdarowany zadowolony, bo w końcu się doczekał swojej przytulanki.

Pozdrawiam wszystkich wiosennie i wielkanocnie. Życzę Wam cudownie spędzonych Świąt w gronie najbliższych i przyjaciół. 

Nie wiem czy to czasem nie będzie ostatni lub jeden z ostatnich postów. W ustawienia wkradły się błędy i nie mam już możliwości komentowania na większości waszych blogów, ani odpowiadania na wasze komentarze na moim blogu. Szkoda, bo już ładny kawałek czasu bloga prowadzę i jakoś nie ciągnie mnie do Instagrama.

 Jeszcze raz - WESOŁYCH ŚWIĄT




sobota, 13 kwietnia 2019

Jaspis boho II

Kiedyś było tak klik. Teraz ciut inaczej. Wyszukałam jaspisową zawieszkę, zawiesiłam na sznurze jaspisowych kuleczek, parę przekładek i gotowe. 
Po wielogodzinnych zmaganiach z ważkowym naszyjnikiem z poprzedniego postu potrzebowałam czegoś relaksującego.







Tamten pierwszy naszyjnik bardzo lubię i noszę często, praktycznie się z nim nie rozstaję. Nawet garderobę trochę uaktualniłam, aby pasowało. Koleżanka (bo dla niej został zrobiony) garderobę odpowiednią już posiada, a że wzdychała do naszyjnika od dawna, mam nadzieję że jest zadowolona.

 Pozdrawiam Was ciepło w ten zimny wiosenny poranek, szczególnie ciepło strajkujących nauczycieli, bo sama do nich należę. 



niedziela, 24 marca 2019

Agat z ważką II

Mój poprzedni naszyjnik z ważką, który pokazałam tu spodobał się komuś na tyle, że musiałam zrobić podobny. Miał być identyczny, ale mimo najszczerszych chęci nie dałam rady. Minerały są raczej niepowtarzalne i to nie tylko w kwestii koloru czy wzoru, kształtem też się różnią. Zbyt wiele różnic i wisiorka nie dało się powtórzyć. Ale spodobał się nowej właścicielce i to najważniejsze.

Najpierw była wersja bez ważki.



Ostatecznie jakaś usiadła i została na dobre 😉




Pozdrawiam Was ciepło i udanych spacerów życzę. 



niedziela, 3 lutego 2019

Na czerwono...

i na złoto. Walentynki niebawem, więc w klimacie tego sympatycznego święta powstała nowa bransoletka.







W kwestii elementów składowych: sztuczny rzemień, kulki jadeitu, przekładki z cyrkoniami, szklane perły, ażurowe kulki, liściaste końcówki i wszystko to nanizane na drut pamięciowy.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i dziękuję za miłe komentarze. Zapraszam na kolejne posty, ale kiedy? Sama nie wiem.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...