sobota, 25 kwietnia 2015

Serduszko Blue Zircon

Kryształki Swarovskiego w kształcie serca były pierwszymi kryształkami tej firmy, które kupiłam jeszcze zanim zaczęłam sama robić biżuterię. Noszę je dotychczas i bardzo lubię. W zasadzie stwierdzam, że jestem swarkoholiczką bo uwielbiam te kryształki i kupuję w ilościach nierozsądnych, a z pewnością niemożliwych do przerobienia koralikami. 

Całkiem niedawno jednak zdecydowałam się zrobić sobie samodzielnie wisiorek z serduszka. 
Oplatanie robiłam po swojemu, bo dostępne instrukcje nie zadowalały mnie w pełni. Po kilku pruciach powstał taki oto wisiorek, z którym się praktycznie nie rozstaję. Uwielbiam jego kolor - piękny głęboki niebiesko-zielony. Chyba wpadłam zachwyt, bo napstrykałam wisiorkowi zdjęć bez liku, a potem chciałam je wszystkie wrzucić na bloga.
Po naprawdę ostrej selekcji pozostawiłam parę fotek. 






Na zdjęciach robionych komórką kolor jest zbyt zielony, a gdy odzyskałam aparat i sfotografowałam aparatem to z kolei wyszedł zbyt niebieski. 






Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za każde miłe słowo, które tu pozostawicie. 
Za oknem cudna wiosna. 
Życzę Wam udanego weekendu i zapraszam znowu.

Serduszko Blue Zircon

Kryształki Swarovskiego w kształcie serca były pierwszymi kryształkami tej firmy, które kupiłam jeszcze zanim zaczęłam sama robić biżuterię. Noszę je dotychczas i bardzo lubię. W zasadzie stwierdzam, że jestem swarkoholiczką bo uwielbiam te kryształki i kupuję w ilościach nierozsądnych, a z pewnością niemożliwych do przerobienia koralikami. 

Całkiem niedawno jednak zdecydowałam się zrobić sobie samodzielnie wisiorek z serduszka. 
Oplatanie robiłam po swojemu, bo dostępne instrukcje nie zadowalały mnie w pełni. Po kilku pruciach powstał taki oto wisiorek, z którym się praktycznie nie rozstaję. Uwielbiam jego kolor - piękny głęboki niebiesko-zielony. Chyba wpadłam zachwyt, bo napstrykałam wisiorkowi zdjęć bez liku, a potem chciałam je wszystkie wrzucić na bloga.
Po naprawdę ostrej selekcji pozostawiłam parę fotek. 






Na zdjęciach robionych komórką kolor jest zbyt zielony, a gdy odzyskałam aparat i sfotografowałam aparatem to z kolei wyszedł zbyt niebieski. 






Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za każde miłe słowo, które tu pozostawicie. 
Za oknem cudna wiosna. 
Życzę Wam udanego weekendu i zapraszam znowu.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Organizer II i pewna przemiana


To trzeci z moich organizerów koralikowych. Poprzednie dwa pokazywałam w tym poście. Niestety nie zmieściłam się w poprzednich i zrobiłam jeszcze jeden, większy i solidniejszy. Kartonowe ścianki pierwszych dwóch są zbyt wiotkie, aby utrzymać w ryzach ciężką zawartość, biorąc pod uwagę fakt, że koraliki są ze szkła.


Koraliki poukładałam kolorami i rodzajami. W tym znalazło się miejsce dla Toho Treasure i Miyuki. Inne kształty (daggery, sper duo itd.) leżą sobie w pudełku i już je przynajmniej widzę i 'ogarniam'.


Jeśli któraś z Was zamierza szyć organizer na koraliki to radzę poszukać mocnej tkaniny, np. gruby dżins i bez żadnych dodatków typu elastan. 
Do zapięcia użyłam taśmę rzep - szeroką żeby lepiej trzymała.


Pomysł na organizer wziął się stąd. Przez chwilę nawet miałam zamiar sprowadzenia go ze Stanów, bo ten sam kupiony w Europie byłby droższy, ale coś mnie tknęło żeby poczytać opinie klientek, które zakupiły to cudo. No i okazało się, że opinie były różne, nawet krytyczne, bo wersje tego organizera były różne i różni producenci i można było się 'naciąć'.


Tym razem organizer nieco zmodyfikowałam i ścianki zrobiłam z pleksi, a do klapek nie wszywałam  już gumek na fiolki. Dzięki temu organizer może pionowo stać i jest zupełnie stabilny. 
Zgłaszam mój organizer do wyzwania Kreatywnego Kufra. Może będzie miał więcej szczęścia niż inne moje prace.




Do pooglądania dorzucam jeszcze parę fotek kolczyków, które dorobiłam do gerbery z poprzedniego postu. Kolczyki te mają już swoją historię. Parę miesięcy temu odkryłam cudne miniaturowe rivoli w rozmiarze 8mm no i wpadłam jak ta śliwka w kompot. Nakupiłam ich przeróżne kolory i aby wcześniej móc nosić kolczyki wkleiłam wiele z nich w bazy na sztyftach. Tak było z kolorem padparadscha.
Co było potem widać na zdjęciach.
Przed



Po



Wprawne oko koleżanek zauważy wypychające się koraliki w koszyczku wokół rivoli. Niestety nie ma mniejszego rozmiaru niż 15o, a rivoli 8mm jest tak małe, że ostatni rząd koszyczka wymaga użycia jeszcze czegoś mniejszego niż 15o. Przeglądnęłam całe opakowanie koralików, aby wybrać te węższe i chyba pierwszy raz żałowałam, że Toho są tak równe. Znalazło się może pięć 'nierównych' koralików.





To na dzisiaj wszystko. Pozdrawiam cieplutko, bo u nas nareszcie wiosna. Jedziemy na przejażdżkę rowerową.
Bardzo dziękuję za przemiłe komentarze i liczne odwiedziny. 
Miłej niedzieli i do następnego postu :)

Organizer II i pewna przemiana


To trzeci z moich organizerów koralikowych. Poprzednie dwa pokazywałam w tym poście. Niestety nie zmieściłam się w poprzednich i zrobiłam jeszcze jeden, większy i solidniejszy. Kartonowe ścianki pierwszych dwóch są zbyt wiotkie, aby utrzymać w ryzach ciężką zawartość, biorąc pod uwagę fakt, że koraliki są ze szkła.


Koraliki poukładałam kolorami i rodzajami. W tym znalazło się miejsce dla Toho Treasure i Miyuki. Inne kształty (daggery, sper duo itd.) leżą sobie w pudełku i już je przynajmniej widzę i 'ogarniam'.


Jeśli któraś z Was zamierza szyć organizer na koraliki to radzę poszukać mocnej tkaniny, np. gruby dżins i bez żadnych dodatków typu elastan. 
Do zapięcia użyłam taśmę rzep - szeroką żeby lepiej trzymała.


Pomysł na organizer wziął się stąd. Przez chwilę nawet miałam zamiar sprowadzenia go ze Stanów, bo ten sam kupiony w Europie byłby droższy, ale coś mnie tknęło żeby poczytać opinie klientek, które zakupiły to cudo. No i okazało się, że opinie były różne, nawet krytyczne, bo wersje tego organizera były różne i różni producenci i można było się 'naciąć'.


Tym razem organizer nieco zmodyfikowałam i ścianki zrobiłam z pleksi, a do klapek nie wszywałam  już gumek na fiolki. Dzięki temu organizer może pionowo stać i jest zupełnie stabilny. 
Zgłaszam mój organizer do wyzwania Kreatywnego Kufra. Może będzie miał więcej szczęścia niż inne moje prace.




Do pooglądania dorzucam jeszcze parę fotek kolczyków, które dorobiłam do gerbery z poprzedniego postu. Kolczyki te mają już swoją historię. Parę miesięcy temu odkryłam cudne miniaturowe rivoli w rozmiarze 8mm no i wpadłam jak ta śliwka w kompot. Nakupiłam ich przeróżne kolory i aby wcześniej móc nosić kolczyki wkleiłam wiele z nich w bazy na sztyftach. Tak było z kolorem padparadscha.
Co było potem widać na zdjęciach.
Przed



Po



Wprawne oko koleżanek zauważy wypychające się koraliki w koszyczku wokół rivoli. Niestety nie ma mniejszego rozmiaru niż 15o, a rivoli 8mm jest tak małe, że ostatni rząd koszyczka wymaga użycia jeszcze czegoś mniejszego niż 15o. Przeglądnęłam całe opakowanie koralików, aby wybrać te węższe i chyba pierwszy raz żałowałam, że Toho są tak równe. Znalazło się może pięć 'nierównych' koralików.





To na dzisiaj wszystko. Pozdrawiam cieplutko, bo u nas nareszcie wiosna. Jedziemy na przejażdżkę rowerową.
Bardzo dziękuję za przemiłe komentarze i liczne odwiedziny. 
Miłej niedzieli i do następnego postu :)

środa, 8 kwietnia 2015

Gerbera

Bardzo lubię rośliny, a szczególnie kwiaty, wiec obok kwiatowych projektów biżuteryjnych nie przejdę obojętnie. Autorką projektu jest Simone Helmig. Instrukcję wykonania wisiorka można kupić tu. Gerbera była jakiś czas temu dość popularna i na blogach biżuteryjnych często się pojawiała. Ale teraz rzadko kiedy widuję nowe wisiorki tego typu. Może odstrasza ceną za tę instrukcję.




Podobnym wisiorkiem tej samej autorki jest Margherita, którą już pokazywałam w tym poście. Po wykonaniu obu projektów jestem mądrzejsza i wiem, że do daggerowych kwiatków najlepiej nadają się daggery dwudziurkowe. Wszystkie koraliki ładnie się układają i kwiatek trzyma kształt. Dzięki zastosowaniu tych właśnie grotów z dwiema dziurkami instrukcja SH posłużyła mi tylko jako ogólna wytyczna, bo wisiorek właściwie zrobiłam po swojemu. 


Domownicy poszli na spacer spalać kaloryczny nawis świąteczny, a ja za aparat i do zdjęć. Oto efekty.


Dziwną ma nazwę ten kolor rivoli - Padparadscha, ale jest cudny. Coś pomiędzy pomarańczowym, a różowym. Mam ich jeszcze kilka i prawdopodobnie powstaną kolczyki do kompletu.



Wyjątkowo jak dla mnie publikuję post w środku tygodnia, ale chcę zdążyć zgłosić Gerberę do wyzwania Szuflady klik. Może się spodoba?
Pooglądajcie więc moją wersję Gerbery.







Pozdrawiam serdecznie wszystkich do mnie zaglądających. Dziękuję jeśli poświęcicie chwilę czasu i zostawicie komentarz. 
Do następnego postu.
Niech ta wiosna wreszcie przyjdzie!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...