sobota, 22 września 2018

Mała rzecz, a cieszy - A small thing can bring a lot of joy

Mają je gwiazdy takie jak Jennifer Aniston, Sandra Bullock, Christina Aguilera, Jennifer Lopez i wiele innych, więc stwierdziłam, że na własną wersję tej bransoletki czas najwyższy. Zabierałam się do niej jak do jeża, nie mogąc się zdecydować z czego i ile razy owijana, bo miała być kilkakrotnie owijana wokół nadgarstka. Aż zobaczyłam te kwiatuszkowe koraliki i problem rozwiązał się sam, bo cena uwarunkowała ilość, a i wielkość koralików też nie była bez znaczenia. 
Oto moja wersja bransoletki Chan Luu.

Since many celebs, such as mentioned above, began to wear these bracelets I had no choice but to make one for myself. There it is. My version of Chan Luu bracelet.





Te kwiatuszki są tak urokliwe, że zrobiłam ich zapas, bo z pewnością coś jeszcze z nich zrobię. Teraz czas na wersję wielokrotnie owijaną. 

These beads are so enchanting that I bought many more and will surely make something else with them.




No i porobiło się wrzosowo, wrześniowo i astry i węgierki... Wczoraj jeszcze pogoda plażowa, a dzisiaj sandałków nie dało się założyć. 'Ale co tam, przecież taka jesień złota nie jest zła. Ale co tam, przecież taka jesień złota niechaj trwa'. 

Serdecznie Was pozdrawiam, dziękuję za miłe słowa, które tu zostawiacie. Miłej niedzieli życzę i złotej jesieni.






czwartek, 30 sierpnia 2018

Obsydian srebrzysty

Ostatnio sporo wakacyjnych robótek poczyniłam: ocet jabłkowy, sos paprykowy (niebo w gębie) w dwóch wersjach: ostrej i łagodnej, mus z jabłek, a jeszcze śliwki czekają w kolejce do przerobu. Oprócz tego wyszlifowałam i wymalowałam drzwi w mieszkaniu i jeszcze parę działań porządkowo-naprawczych by się znalazło do wrzucenia na listę. Z tego powodu biżutki odstawiłam na jakiś czas. 


Nie na długo jednak, bo jeszcze na koniec wakacji zmobilizowałam się i zrobiłam wisiorek z pięknym obsydianem srebrzystym.

Ten kamyk zachwycił mnie kiedyś tak bardzo, że kupowałam go podczas każdej wizyty na giełdzie minerałów. No i uzbierała się niewielka kolekcja. Na razie jeden z nich doczekał się oprawy i powędrował do nowej właścicielki. Miało być coś szarego. Jest szaro i srebrzyście, bo to w końcu obsydian srebrzysty. Nazwałabym go satynowym, bo tak pięknie się mieni ten kamień.

Do towarzystwa wybrałam kroplę pirytu i kwiatowy filigran w kolorze starego srebra. Czyli jakby retro.
Było mi trochę żal rozstawać się z tym naszyjnikiem, bo takiego nie mam i nie wiem, kiedy zrobię.







Jak zwykle spora porcja zdjęć.

Cóż, wakacje się kończą, ale lato jeszcze nie, więc trzymajcie się ciepło i do następnego postu.



piątek, 10 sierpnia 2018

Larimar

To minerał, któremu przyglądałam się długo, z dystansem, starając zachować zimną krew, aby nie wybulić kwoty, za którą można byłoby kupić flakon perfum. Te ładniejsze egzemplarze osiągały  zawrotne ceny na portalach aukcyjnych, czy w sklepach internetowych. 'Nie daj się' myślałam sobie. Jedna z moich koleżanek bloggerek tak właśnie poległa rażona urokiem larimara 😉. Nie twierdzę, że kupiła swój kamyk za jakąś bajońską kwotę, ale zachwytom nie było końca. Kiedy pokazałam zdjęcie larimara innej koleżance, ona od razu: 'kup go i zrób dla mnie wisiorek'. 'Jakaś epidemia chyba. Następna załatwiona'😉😊😕.
To ten  właśnie kamień w wisiorku dla Izy. 


Zbliżenie kamyka, bo to ładny okaz - 'Jak woda morska na Karaibach w słoneczny dzień'. Tak tłumaczył mi kiedyś sprzedawca na giełdzie minerałów, po czym poznać kamień wysokiej jakości. Miał ze sobą pocztówkę z Karaibów właśnie i pokazywał różne swoje kamyki dla porównania. Ojjjj, z trudem odchodziłam od tego stoiska, bo ceny miał... lepiej nie mówić.


Żeby nie być gołosłowną dla porównania dokładam fotkę zrobioną (nie przeze mnie niestety) na Dominikanie. 'Morska woda zaklęta w kamieniu'. 





Sama w końcu uległam urokowi kamienia, bo jak tu nie ulec gdy się kocha wszystko co niebieskie (już kiedyś wspominałam o tym i że to jakiś niebieskoholizm może nawet jest skoro 90% szafy jest w tym kolorze), a kamyk ma jakiś anielsko niebiański kolor.

Wisiorek zgłaszam do sierpniowego kwiatowego wyzwania Szuflady.



Mam nadzieję, że się będzie dobrze nosił. 

Upał nieco odpuścił, a przynajmniej we Wrocku już normalnie można oddychać i nie snuję się z wentylatorem po całym mieszkaniu. 

Życzę Wam przyjemnego weekendu, a na koniec coś do posłuchania, coś co mi się z tym kamieniem skojarzyło. 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...