poniedziałek, 16 lipca 2018

Plażowy urobek

Moja konieczność robienia czegoś to już chyba zespół czegoś tam. Nie wiem czy zostało to jakoś sklasyfikowane, może jako zespół nieustannego tworzenia ręcznego? U mnie objawia się to tym, że na plaży zamiast smażyć się spokojnie z każdej strony i po bokach tak jak reszta tłumu dookoła to ja coś tam natrętnie ręcznie kombinuję. Książkę też zabieram, ale przeczytałam zaledwie 50 stron i odłożyłam, aby dokończyć dzierganie tych dwóch maskotek.
Wzór pochodzi stąd, ale powinnam podziękować pewnej osobie za przetłumaczenie tekstu. Dzięki Anetko:)). 



Zrobiłam te dwa Doudou (czyt. dudu) z przeznaczeniem dla dwojga wnucząt, które lada chwila się urodzą mojej znajomej. Ponieważ w szufladach zalega u mnie sporo pojedynczych motków włóczek stwierdziłam, że doskonale nadadzą się na takie małe projekty.




Takie trochę dziwaczne, pomyślałam w pierwszej chwili gdy natrafiłam na ich zdjęcia, i po co to komu? Ni to zabawka, ani serwetka. Teraz już wiem, że są to utulanki-usypianki dla niemowlaczków, takie towarzyszki do spania. 




Zrezygnowałam z tradycyjnej kolorystyki niebieskiej i różowej (i tak nie miałam) i zrobiłam w innych wyrazistych kolorach. Najważniejsze, że z szuflady ubyły 4 motki zbędnej bawełny 👍👌😉. 

Serdeczne dzięki za wszystkie miłe komentarze i odwiedziny. Pozdrawiam cieplutko i udanych wakacji wszystkim życzę.


sobota, 7 lipca 2018

Trochę retro bransoletka na bazie

Lubię czasem wpaść na pchli targ pod iglicą we Wrocławiu. Nie twierdzę, że na wielkie zakupy, bo ceny tam są wyśrubowane jakby to był elegancki butik w Nowym Yorku, a nie targowisko staroci. Szczególnie podoba mi się stara biżuteria, na którą niestety mogę sobie głównie popatrzeć, bo najwyraźniej sprzedawcom brakuje zdrowego rozsądku w kwestii cen. 
Nie mogłam kupić to sobie zrobiłam.

I like to call by the flee market in my city from time to time and watch stunning vintage jewellery some of the sellers offer there. Unfortunately prices are much too high to buy something. It seems an elegant boutique in New York not an open air market. I can't afford anything there so I've made a vintage stye bracelet myself.






Lato w pełni i wakacje też, więc pora udać się na wczasy. My znów nad Bałtyk, tradycyjnie, mimo że pogoda tam często w kratkę, ale nas nie nęcą uroki śródziemnomorskich kurortów.

Dziękuję wszystkim za miłe wizyty i dobre słowo. Życzę Wam udanego wypoczynku i wielu  ciekawych inspiracji. 

niedziela, 1 lipca 2018

Bransoletka makramowa

Albo praca zlecona - przez dziadka dla wnuczki. Wnuczka to mała elegantka i dziadzio chciał sprezentować coś innego niż po prostu kolejną zabawkę, a w zasadzie dodatek do zabawki. Jeszcze nie wiem czy się spodobało, ale się starałam. Mnie się te szklane kwiatuszki spodobały tak bardzo, że kupiłam z przeznaczeniem na bransoletkę dla siebie, ale skoro wypadło zlecenie to odstąpiłam dziecku bez wahania. 






Bransoletkę zgłaszam do wyzwania Szuflady 'Od cyrkla''.



I to wszystko dzisiaj. 
Dziękuję za wszystkie miłe słowa i odwiedziny. Wszystkich pozdrawiam serdecznie i do odwiedzania zapraszam.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...