sobota, 28 lutego 2015

Zimowe szronione - zabawa u Ani

Najpierw muszę baaardzo serdecznie podziękować za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.  Nie zrobiłam tego każdej z Was osobno, bo ostatnio krucho u mnie z czasem i co gorsza nie zanosi się, żeby miało się poprawić. 

25 grudnia 2014 Ania zaproponowała zabawę blogową polegającą na zrobieniu pracy w kolorystyce kojarzącej się z zimą, zimnem, mrozem itd. Zgłosiłam się, bo nigdy jeszcze nie bawiłam się w coś takiego i zawsze to jakaś odmiana w blogowym świecie. 
Ania wybrała dla mnie Olę do pary, abyśmy dla siebie wzajemnie zrobiły coś 'ręcznego'. Rezultaty naszych poczynań miałyśmy opublikować 28 lutego 2015, co właśnie czynię. 

Ola mnie zaskoczyła, bo nie spodziewałam się otwierając przesyłkę od niej, że dostanę całą rodzinkę zimowych biżutków. 
Szpila z misiakiem zawładnęła moim sercem od razu. Akurat potrzebowałam czegoś takiego, bo noszę bolerka, a moja zapinka gdzieś się akurat zapodziała. 

On 25 December Ania invited us bloggers for a game. All the participants were put into pairs and were to make pieces of handicraft for each other. The theme was also chosen and it was generally winter - in colour, shape, style - something that could be associated with winter. 
My pair was Ola and below you can see what she has made for me. 
What suprised me most was that she hasn't made only one thing but a whole set of jewellery :)). All one technique (unknown to me) all brass bound and polished. Here they are.

Ozdobna szpilka


Do tego kolczyki.


Naszyjnik


I pierścionek.


A tu cała familia.


I jeszcze raz misiek, który jest tak eteryczny, że nie sposób było go sfotografować tak aby coś było widać.
Bardzo dziękuję Olu. Styl, kolorystyka Twojej biżuterii są jak najbardziej trafione w mój gust i już nie mogę się doczekać, aby się w nią wystroić.


Ode mnie pojechał do Oli taki oto naszyjnik. Osoby zaglądające do mnie mogą być tym widokiem znudzone, bo rożek publikowałam już wcześniej w formie kolczyków. Pomyślałam, że mógłby być to również wisiorek do naszyjnika. Tak więc powstał taki naszyjnik rożkowy z benzynkowym kryształkiem Swarovskiego crystal AB. Do tego sznur herringbone na dwa koraliki.

Below you can see what I have made for her. It's a necklace with a cone style pendant with a Swarovski drop crystal inside. I have already published pieces of jewellery of this shape and style but in form of earrings. Now it's a pendant. It hangs on a two-bead herringbone twisted rope. 






To wszystko na dzisiaj. Mam nadzieję, że te stylowo zimowe fotki nie wystraszą wiosny, która nieśmiało puka do okien. 

Bardzo dziękuję wszystkim odwiedzającym moją stronkę. Dziękuję serdecznie za ciepłe komentarze. Cieszę się, że przybywa obserwatorów. Dzięki Wam pisanie bloga ma sens. 
Do następnego postu zatem.

Thank you all for visiting my blog and for you warm comments. I am happy that a number of members is growing. Thanks to you blog writing makes sense.
Until then :)




Zimowe szronione - zabawa u Ani

Najpierw muszę baaardzo serdecznie podziękować za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.  Nie zrobiłam tego każdej z Was osobno, bo ostatnio krucho u mnie z czasem i co gorsza nie zanosi się, żeby miało się poprawić. 

25 grudnia 2014 Ania zaproponowała zabawę blogową polegającą na zrobieniu pracy w kolorystyce kojarzącej się z zimą, zimnem, mrozem itd. Zgłosiłam się, bo nigdy jeszcze nie bawiłam się w coś takiego i zawsze to jakaś odmiana w blogowym świecie. 
Ania wybrała dla mnie Olę do pary, abyśmy dla siebie wzajemnie zrobiły coś 'ręcznego'. Rezultaty naszych poczynań miałyśmy opublikować 28 lutego 2015, co właśnie czynię. 

Ola mnie zaskoczyła, bo nie spodziewałam się otwierając przesyłkę od niej, że dostanę całą rodzinkę zimowych biżutków. 
Szpila z misiakiem zawładnęła moim sercem od razu. Akurat potrzebowałam czegoś takiego, bo noszę bolerka, a moja zapinka gdzieś się akurat zapodziała. 

On 25 December Ania invited us bloggers for a game. All the participants were put into pairs and were to make pieces of handicraft for each other. The theme was also chosen and it was generally winter - in colour, shape, style - something that could be associated with winter. 
My pair was Ola and below you can see what she has made for me. 
What suprised me most was that she hasn't made only one thing but a whole set of jewellery :)). All one technique (unknown to me) all brass bound and polished. Here they are.

Ozdobna szpilka


Do tego kolczyki.


Naszyjnik


I pierścionek.


A tu cała familia.


I jeszcze raz misiek, który jest tak eteryczny, że nie sposób było go sfotografować tak aby coś było widać.
Bardzo dziękuję Olu. Styl, kolorystyka Twojej biżuterii są jak najbardziej trafione w mój gust i już nie mogę się doczekać, aby się w nią wystroić.


Ode mnie pojechał do Oli taki oto naszyjnik. Osoby zaglądające do mnie mogą być tym widokiem znudzone, bo rożek publikowałam już wcześniej w formie kolczyków. Pomyślałam, że mógłby być to również wisiorek do naszyjnika. Tak więc powstał taki naszyjnik rożkowy z benzynkowym kryształkiem Swarovskiego crystal AB. Do tego sznur herringbone na dwa koraliki.

Below you can see what I have made for her. It's a necklace with a cone style pendant with a Swarovski drop crystal inside. I have already published pieces of jewellery of this shape and style but in form of earrings. Now it's a pendant. It hangs on a two-bead herringbone twisted rope. 






To wszystko na dzisiaj. Mam nadzieję, że te stylowo zimowe fotki nie wystraszą wiosny, która nieśmiało puka do okien. 

Bardzo dziękuję wszystkim odwiedzającym moją stronkę. Dziękuję serdecznie za ciepłe komentarze. Cieszę się, że przybywa obserwatorów. Dzięki Wam pisanie bloga ma sens. 
Do następnego postu zatem.

Thank you all for visiting my blog and for you warm comments. I am happy that a number of members is growing. Thanks to you blog writing makes sense.
Until then :)




niedziela, 22 lutego 2015

Mitenki - Owlings II czyli chwilowa przerwa od koralików

Czasem potrzebuję zrobić przerwę - odpoczynek od koralików, ale nie dlatego, że mi się znudziło czy zbrzydło. Zdarza się, że mi po prostu nie idzie. Najczęściej przepraszam wtedy druty i dziergam. 

Leżące w szufladzie dwa motki włóczki Quito w pięknym ceglastym kolorze doczekały się swojej kolejki. Od dawna chciałam sobie zrobić mitenki - wygodniejsze od rękawiczek na spacerach z dzieckiem, kiedy trzeba co trochę coś zawiązywać, zapinać, wyciągać chusteczkę itp. Moje dziecko już swoje mitenki posiada, bo to była jedyna akceptowana przez niego forma 'ubrania' rączek na spacerze. Teraz przyszła kolej na wersję dla mnie. Wzór to mitenki znane z Ravelry pod nazwą Owlings II i pochodzi stąd

Małe sówki dostały oczka z koralików Toho magatama w kolorze Iris Purple. Mitenki są w kolorze ceglastym (BRIQUE), a włóczka to francuskiej firmy Cheval Blanc Quito. Cudowny skład (alpaka i wełna owcza) sprawia, że mitenki są miękkie, miłe i ciepłe.


I sometimes need to have a break from beads. It happens sometimes that work doesn't go well then I put beads aside reach for knits and make something else for a change.
The pattern is called Owlings and you can find it here. I used Quito a beautiful yarn produced by Cheval Blanc. It's a mixture of alpaca and sheep wool which makes my mittens soft, sensuous and warm. 
I had been thinking of making mittens for some time. They are more comfortable than ordinary gloves when you walk with a child and need to fasten something or take a handkerchief out of the packet or just handle hundreds of things while being on a walk with a child. Now they won't fall out of a pocket as it usually happend to my gloves and I kept losing them.

With these mittens I am taking part in a blog game. The colour chosen for February is orange and its hues. I have chosen a colour of a brick. 




Ceglasty kolor to jeden z odcieni wybranych do zabawy w kolory na blogu Danutki. Tak więc wrzucam mitenki żabie na pożarcie i bawię się w kolory w lutym. Nie mogłam sobie odpuścić, bo Danusia prawie odczytała moje myśli wyborem koloru. W zasadzie to myślałam o łososiowym, albo morelowym, ale ceglasty też jest ok. Z kombinacji kolorystycznych wybrałam nr 1
czyli 95-100% koloru głównego i maksymalnie 5% innego koloru - u mnie jest to fioletowy (Iris Purple). 
Gdy patrzę teraz na zdjęcia to widzę, że na blogu wyglądają jakoś malinowo, ale naprawdę jest to odcień rudawo-terrakotowo-ceglasty.


Co sądzę o pomarańczowym? Piękny, ciepły, energetyczny, ale niezbyt twarzowy, raczej spożywczy. Uwielbiam produkty żywnościowe w tym kolorze - a przede wszystkim pomidory i marchew. W jednym pokoju mam tapicerkę i zasłony w kolorze ceglastym. W kuchni mam firankę pomarańczową i chyba głównie dzięki niej jakoś łatwiej znoszę przymus przebywania w niej w czasie gotowania (nie lubię). 
Ubrań pomarańczowych nie noszę, ale chętnie kupię sobie torebkę jeśli spotkam odpowiednią. Od kilku dni mam również marchewę na głowie :/ (miał być jasny chłodny beż), bo taki kolor wyszedł, a raczej nie wyszedł moje fryzjerce. Tak więc to faza chwilowa.



Jaki kolor chcę na marzec? Zielony. Jasny, wiosenny zielony. Tęsknię za nim bardzo. 






Przy fotografowaniu pomagała mi moja kochana sąsiadka Marysia, która nie mogła się nadziwić, że aż tyle trzeba zachodu (ustawiania aparatu, obiektu, fotografa, 'planu') aby udało się zrobić kilka zdjęć nadających się do opublikowania:). Dzięki wielkie Marysiu. 


Tradycyjnie bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich zaglądających na moją stronkę. 
Dziękuję za przemiłe komentarze. 
Do następnego postu :)

Mitenki - Owlings II czyli chwilowa przerwa od koralików

Czasem potrzebuję zrobić przerwę - odpoczynek od koralików, ale nie dlatego, że mi się znudziło czy zbrzydło. Zdarza się, że mi po prostu nie idzie. Najczęściej przepraszam wtedy druty i dziergam. 

Leżące w szufladzie dwa motki włóczki Quito w pięknym ceglastym kolorze doczekały się swojej kolejki. Od dawna chciałam sobie zrobić mitenki - wygodniejsze od rękawiczek na spacerach z dzieckiem, kiedy trzeba co trochę coś zawiązywać, zapinać, wyciągać chusteczkę itp. Moje dziecko już swoje mitenki posiada, bo to była jedyna akceptowana przez niego forma 'ubrania' rączek na spacerze. Teraz przyszła kolej na wersję dla mnie. Wzór to mitenki znane z Ravelry pod nazwą Owlings II i pochodzi stąd

Małe sówki dostały oczka z koralików Toho magatama w kolorze Iris Purple. Mitenki są w kolorze ceglastym (BRIQUE), a włóczka to francuskiej firmy Cheval Blanc Quito. Cudowny skład (alpaka i wełna owcza) sprawia, że mitenki są miękkie, miłe i ciepłe.


I sometimes need to have a break from beads. It happens sometimes that work doesn't go well then I put beads aside reach for knits and make something else for a change.
The pattern is called Owlings and you can find it here. I used Quito a beautiful yarn produced by Cheval Blanc. It's a mixture of alpaca and sheep wool which makes my mittens soft, sensuous and warm. 
I had been thinking of making mittens for some time. They are more comfortable than ordinary gloves when you walk with a child and need to fasten something or take a handkerchief out of the packet or just handle hundreds of things while being on a walk with a child. Now they won't fall out of a pocket as it usually happend to my gloves and I kept losing them.

With these mittens I am taking part in a blog game. The colour chosen for February is orange and its hues. I have chosen a colour of a brick. 




Ceglasty kolor to jeden z odcieni wybranych do zabawy w kolory na blogu Danutki. Tak więc wrzucam mitenki żabie na pożarcie i bawię się w kolory w lutym. Nie mogłam sobie odpuścić, bo Danusia prawie odczytała moje myśli wyborem koloru. W zasadzie to myślałam o łososiowym, albo morelowym, ale ceglasty też jest ok. Z kombinacji kolorystycznych wybrałam nr 1
czyli 95-100% koloru głównego i maksymalnie 5% innego koloru - u mnie jest to fioletowy (Iris Purple). 
Gdy patrzę teraz na zdjęcia to widzę, że na blogu wyglądają jakoś malinowo, ale naprawdę jest to odcień rudawo-terrakotowo-ceglasty.


Co sądzę o pomarańczowym? Piękny, ciepły, energetyczny, ale niezbyt twarzowy, raczej spożywczy. Uwielbiam produkty żywnościowe w tym kolorze - a przede wszystkim pomidory i marchew. W jednym pokoju mam tapicerkę i zasłony w kolorze ceglastym. W kuchni mam firankę pomarańczową i chyba głównie dzięki niej jakoś łatwiej znoszę przymus przebywania w niej w czasie gotowania (nie lubię). 
Ubrań pomarańczowych nie noszę, ale chętnie kupię sobie torebkę jeśli spotkam odpowiednią. Od kilku dni mam również marchewę na głowie :/ (miał być jasny chłodny beż), bo taki kolor wyszedł, a raczej nie wyszedł moje fryzjerce. Tak więc to faza chwilowa.



Jaki kolor chcę na marzec? Zielony. Jasny, wiosenny zielony. Tęsknię za nim bardzo. 






Przy fotografowaniu pomagała mi moja kochana sąsiadka Marysia, która nie mogła się nadziwić, że aż tyle trzeba zachodu (ustawiania aparatu, obiektu, fotografa, 'planu') aby udało się zrobić kilka zdjęć nadających się do opublikowania:). Dzięki wielkie Marysiu. 


Tradycyjnie bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich zaglądających na moją stronkę. 
Dziękuję za przemiłe komentarze. 
Do następnego postu :)

sobota, 14 lutego 2015

Kulka z chwostem na walentynki - Beaded ball with a tuft for Valentine's Day

Święto sympatyczne, chociaż nie nasze. Długo się opierałam, z mężem wykłócałam, ale teraz nawet moje dziecko przychodzi z walentynkowm serduszkiem i zapewnieniami wielkiej miłości. Jest więc dwóch na jedną, więc nie mam wyjścia - ulegam i dla nich walentynki jakieś muszę mieć. 

Z powodu tłoku prac różnych zdanych na luty nie dałam rady zrobić żadnego serduszkowego projektu dla Was na walentynki i tylko w takiej formie to święto na blogu uczczę.

Kulkę wielofunkcyjną (można odpinać) z chwostem na sznurze podziwiałam na blogu krymaart.pl, chwosty na sznurach były na wielu blogach. Zapragnęłam mieć taką swoją. Instrukcja jej wykonania pochodzi stąd, ale wzór stąd. Instrukcja wykonania chwosta jest stąd - strasznie koralikożerny :/.
Więc serce w takiej formie na walentynki :)








Koraliki, których użyłam to SL Almond Blossom. Mimo srebrzonego środka są półprzezroczyste i biały kordonek czy beżowy tak je 'odbarwiał', że ich kolor po wydzierganiu miał się nijak do pięknego rzeczywistego. Robił się blady, rozmoczony, majtkowy róż. Dlatego użyłam czerwonego kordonka, aby kolor ewentualnie wzmocnić. Kordonek przebija, ale zupełnie mi to nie przeszkadza.



I jeszcze raz fotka z sercem na koniec.




Kończę już pisanie, bo za chwilę biegnę na giełdę minerałów, która w ten weekend właśnie się w moim mieście odbywa. 

Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich. Dziękuję za liczne odwiedziny i przemiłe komentarze. 
Do następnego postu :)

Kulka z chwostem na walentynki - Beaded ball with a tuft for Valentine's Day

Święto sympatyczne, chociaż nie nasze. Długo się opierałam, z mężem wykłócałam, ale teraz nawet moje dziecko przychodzi z walentynkowm serduszkiem i zapewnieniami wielkiej miłości. Jest więc dwóch na jedną, więc nie mam wyjścia - ulegam i dla nich walentynki jakieś muszę mieć. 

Z powodu tłoku prac różnych zdanych na luty nie dałam rady zrobić żadnego serduszkowego projektu dla Was na walentynki i tylko w takiej formie to święto na blogu uczczę.

Kulkę wielofunkcyjną (można odpinać) z chwostem na sznurze podziwiałam na blogu krymaart.pl, chwosty na sznurach były na wielu blogach. Zapragnęłam mieć taką swoją. Instrukcja jej wykonania pochodzi stąd, ale wzór stąd. Instrukcja wykonania chwosta jest stąd - strasznie koralikożerny :/.
Więc serce w takiej formie na walentynki :)








Koraliki, których użyłam to SL Almond Blossom. Mimo srebrzonego środka są półprzezroczyste i biały kordonek czy beżowy tak je 'odbarwiał', że ich kolor po wydzierganiu miał się nijak do pięknego rzeczywistego. Robił się blady, rozmoczony, majtkowy róż. Dlatego użyłam czerwonego kordonka, aby kolor ewentualnie wzmocnić. Kordonek przebija, ale zupełnie mi to nie przeszkadza.



I jeszcze raz fotka z sercem na koniec.




Kończę już pisanie, bo za chwilę biegnę na giełdę minerałów, która w ten weekend właśnie się w moim mieście odbywa. 

Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich. Dziękuję za liczne odwiedziny i przemiłe komentarze. 
Do następnego postu :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...