Długo szukałam ładnego koralowca chryzantemowego od czasu tego wisiorka klik. W pudełku mam różne okazy kupione w sieci, niestety każdy ma jakieś 'ale': za ciemny, z plamkami, kształt nie taki jakbym chciała. W końcu trafił się ten kaboszon i nareszcie mam własny naszyjnik z kawałkiem skamieniałości.
Pewnie niewiele z Was wie, że przed oszlifowaniem ma postać nadającą się raczej do kolekcji wielbiciela minerałów, a nie do wyrobu biżuterii. Nigdy nie pomyślałabym, że szlifierka może przeistoczyć zupełnie nieatrakcyjną skamieniałość taki zgrabny 'półfabrykat' 😉.
I to wszystkie zdjęcia na dzisiaj.
Taka muzyka przyprawia o ciarki (przynajmniej mnie) i pomaga przetrwać, gdy za oknem szaruga marcowa.
Dziękuję wszystkim za wizyty i komentarze, które u mnie zostawiacie. Nie mogę komentować z pozycji bloga, ani odpowiadać na Wasze komentarze nadal. Okazało się jednak, że mogę to robić z telefonu. Niestety jest to tak niekomfortowe, że robię to sporadycznie, lub w chwilach, gdy nic innego robić się nie da (długie posiedzenia w pracy).
Miłego weekendu życzę i lepszej pogody. Wiosna tuż tuż.




















