Bardzo dziękuję za mile komentarze pod poprzednim postem. 😊
Na prośbę zamawiającej do naszyjnika z poprzedniego postu powstały dwie pary kolczyków. Zgodnie z sugestią jedna z koralikami, druga bez dodatków. Przeszukałam sklepy internetowe i znalazłam odpowiednie 'maluszki' - 6 i 8 mm średnicy. Udało się kupić kamienie księżycowe z ładnym niebieskim ogniem, którego niestety aparat nie widzi. Oko, na szczęście, już tak.
Mój poprzedni naszyjnik z księżycową panną tak bardzo spodobał się znajomej, że poprosiła o zrobienie podobnego. Szkopuł w tym, że kamień księżycowy miałam tylko jeden i nie chciałam się z nim rozstawać. Trzeba było cierpliwie czekać i obserwować portale polskie i zagraniczne lub doczekać do kolejnej giełdy minerałów, aż trafi się odpowiedni okaz.
Nadszedł weekend giełdy we Wrocławiu... kamyków mnóstwo, mrugają kolorami i błyskiem światła na fasetkach. Trudno się oprzeć i nie stracić rozsądku i worka pieniędzy.
W końcu - BINGO - piękny okaz z niebiesko-fioletowym ogniem.
Życzę Wam cudownego weekendu.
Pogoda zachęca do spacerów, więc ruszajcie spalać świąteczne zapasy.
Gronkowe biżutki bardzo mi się podobają i kiedy uznam, że jakiś kamień do takiego projektu się nadaje zaczynam kombinować z czego dorobić mu gronko. W przypadku tego agatu użyłam oponek rubinu, opala różowego, jadeitu i fasetowanych kryształków fire polish.
Do wiosny jeszcze daleko, ale dzisiaj za oknem przepiękna pogoda, że tylko patrzeć a ukażą się pierwsze przejawy wiosny.
Cudownego dnia życzę i korzystając ze słońca idę na spacer szukać wiosny 👀😉
Dłuższy czas mnie tu nie było i ani się obejrzałam a tu święta za pasem.
Na wstępie dziękuję za Wasze komentarze i od razu tłumaczę się, że z jakiejś przyczyny nie mogę komentować na większości blogach. Nie wiem o co chodzi, czy ustawienia mojego bloga takie przestarzałe, czy inne licho.
Dzisiejszy naszyjnik powstał parę tygodni temu, ale z powodu trudności w znalezieniu pasującego sznurka musiałam ruszyć zapasy toho w deficytowym kolorze starlight i upleść sznur z koralików. Cóż, jak trzeba to trzeba. Kiedyś tam zapas się uzupełni.
Ten piękny agat tradycyjnie swoje odleżał i pewnie jeszcze by leżał, gdyby nie to że kupiłam sobie sweter w zielonym kolorze i potrzebowałam czegoś do tego sweterka.
Kamyk nabyłam przez internet pod wpływem impulsu nie wczytawszy się w jego opis. Bardzo mi się spodobał z uwagi na oryginalny kolor i piękny koronkowy rysunek. Sądząc po cenie spodziewałam się pokaźnych rozmiarów kaboszonu i kiedy przesyłka dotarła nieźle się zdziwiłam widząc kamyk w rozmiarze większej osy. Powędrował więc do pudła czekać na swój czas.
W towarzystwie mosiężnych zawijasków jest mu całkiem dobrze, a i niewielki rozmiar nie przeszkadza, bo rozgałęzienia metalowej wytłoczki nadrobiły te braki.
To pewnie mój drugi w życiu zielony naszyjnik. Kiedyś zrobiłam wisior z serafinitem (klik), ale już go dawno nie mam.
Na dzisiaj to już koniec. Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy tu zaglądają.
Z okazji nadchodzących świąt życzę Wam cudownego białego Bożego Narodzenia.