sobota, 12 sierpnia 2017

Fossil Koralowiec - Agatized fossil coral pendant

Rozpisywać się zbytnio nie ma czasu, bo obiad 'w lesie' (bazylia już ścięta czeka) 😏,

Centrum wisiorka stanowi ciekawy 'kamyk', bo to skamieniałe szkielety organizmów morskich. Takie formy powstają w wyniku fosylizacji czyli nakładania się warstw tych szkieletów na przemian z osadami skalnymi pozostawionymi przez nasyconą w krzemionkę wodę morską. Procesy te zachodzą w odpowiednich warunkach fizycznych (ciśnienie, temperatura) - poinformowała znajoma geolog. 

Dłuższą chwilę zabrało mi wyszukanie odpowiedniego egzemplarza z wystarczająco wyrazistym wzorem. 'Poszukaj z widocznymi cytrynkami' prosiła koleżanka, dla której naszyjnik miałam zrobić.
No i jest.

In this necklace I used a piece of fossilised coral. Fossilisation is a process that turns living organisms  - in this case coral - into rock-like material. Prehistoric corals were fossilised through replacement with agate, the fossil coral formed through hardened deposits left by silica-rich waters. The entire process could take over 20 million years and occurs only under very unique geological conditions. 
The most beautiful specimen of fossil coral can be found in Indonesia. 

I have made this necklace for a friend. It took me pretty much time to find a good cabochon since my friend wanted those 'lemon-like slices' clear and distinct:))).
Here it is.










Dziękuję za Wasze wizyty i komentarze. Pozdrawiam wszystkich i życzę cudownego weekendu. Pogoda do rękodzieła nie zachęca, więc i ja poleniuchuję na słońcu dzisiaj.

Thank you for your visits and comments. Have a nice weekend and a good rest.


sobota, 5 sierpnia 2017

Lariat III - podróżny

W swojej twórczości koralikowej popełniłam już kilka lariatów, ale ten prezentowany na blogu to numer III. Podobnie jak poprzednio użyłam koralików Toho Hex, które ze względu na wielkość i blask są sympatycznym materiałem do pracy. Nawlekanie, dzięki młynkowi spin&string, też poszło całkiem żwawo.
Tego typu robótki dobrze się dzierga gdy się jest poza domem i nie ma się ciekawszego zajęcia, np. w czasie długiej podróży jak było w tym przypadku, albo jak w przypadku poprzednich, podczas pobytu z dzieckiem na placu zabaw. 
Ponad połowę tego naszyjnika wydziergałam kiedy jechaliśmy na wczasy, a resztę w drodze powrotnej:)). Co więcej zdjęcia edytowałam również podczas podróży i ten post oczywiście piszę z pozycji kanapy samochodowej.
Tak więc - można by stwierdzić - lariat podróżny:)








Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze i odwiedziny na blogu. Życzę udanego wypoczynku, bo pogoda temu sprzyja. Pozdrawiam i do następnego postu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...