Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agat mszysty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agat mszysty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 sierpnia 2020

Agat mszysty - najpiękniejsze ozdoby ziemi

Ten kamień to rarytas wśród moich nabytków. Zauważyłam go kiedyś na giełdzie minerałów, ale kosztował zawrotną kwotę, więc obeszłam się smakiem. Ale siedział w mojej głowie, no bo jak tu zapomnieć o takim cukiereczku.



Skąd się znalazł w moim posiadaniu? Po prostu - nikt go nie kupił. Ja też nie, ale moja kumpelka, dla której często robię biżutki tak się nim zachwyciła, że zdecydowała się zapłacić żądaną przez sprzedawcą kwotę. Tak więc przy kolejnej wizycie na giełdzie, kiedy go zauważyłam zrobiłam mu zdjęcie i wysłałam do wspomnianej koleżanki. Decyzja była natychmiastowa. 'Kupuj' - usłyszałam. Na szczęście można było płacić kartą, bo gotówki tyle na giełdę minerałów nie zabieram.


Zadowolona jestem z faktu, że 'zrobiłam' go kiedy już ogarnęłam podstawy sutaszu. Ozdób nie dawałam wiele, bo kamień sam w sobie przyciąga oko na tyle, że wiele mu nie było trzeba. 

Kolejny raz przekonałam się, że najpiękniejsze ozdoby tworzy matka ziemia i żadna z sieciówek jubilerskich i nie tylko swoimi wyrobami z taśmy produkcyjnej natury nie przebije.



Tradycyjnie już pozdrawiam Was cieplutko i życzę cudownego weekendu. 
Dziękuję za Wasze miłe wizyty i komentarze. 
I... do następnego postu.




sobota, 22 lutego 2020

Agat szroniony

Zimy ani jak na lekarstwo, więc zafundowałam sobie trochę szronu w wisiorku. Różne agaty widziałam, ale ten wpadł mi w oko od razu i nie namyślając się wcale nabyłam i do pudełka odłożyłam.
Ostatecznie naszyjnik wygląda jak na ekspozytorze, chociaż było już jak na zdjęciu poniżej. To z powodu zapodziania się białego chwostu. Zapadł się pod ziemię po prostu.
Na dodatek nie było białych chwostów w żadnym znanym mi sklepie, czy pasmanterii. Wkleiłam więc złocisty. 


Nie podobał się w wersji złocistej i stwierdziłam, że kiedyś w końcu chwost dokupię, lub zguba się znajdzie i go przerobię. Do wymiany poszła też krawatka i sznur. Jak sądzicie, która wersja lepsza?



Pochwalę się jeszcze nabytkiem poczynionym w czasie ostatniej giełdy minerałów. Ten pierwszy to agat mszysty, który, mogę tak napisać, czekał na mnie rok, bo pierwszy raz zobaczyłam go podczas ubiegłorocznej giełdy. Zamierzałam już wyjść i wracać do domu, kiedy idąc w kierunku wyjścia zauważyłam jeszcze jedno stoisko należące chyba do Gruzinów. Zobaczyłam to cudo mając już wypatroszony portfel doszczętnie, a kartą nie można było u nich płacić (na szczęście). Kamień obłędny, ale cena powalająca. Wyszłam i o kamieniu zapomniałam. Tydzień temu spacerując sobie wśród stoisk tegorocznej giełdy nagle  zauważyłam tamtych Gruzinów, którzy na dodatek nadal mieli ten kamień. Co więcej okazało się, że sprzedają go za dużo niższą cenę - prawie połowę taniej 😁. No i jest u mnie, chociaż kupiłam go dla koleżanki. 'Moi' Gruzini obiecali przywieźć coś podobnego w mniejszym rozmiarze bo ten jest gigantem. 


 Jeszcze jeden ładniutki kamyk, koło którego nie mogłam przejść obojętnie - jaspis oceaniczny.


Dla porównania zdjęcie obu kamieni. Agat ma ponad 8 cm długości.


Ferie już się skończyły, więc robótki odkładam do pudełek i do szafy i do następnego dłuższego wolnego czasu czekam. Będę mieć o czym myśleć i nad czym kombinować, bo koleżanka pewnie niecierpliwie będzie czekać na nowy naszyjnik.

Pozdrawiam Was serdecznie. Dziękuję za miłe komentarze i wizyty. Do następnego postu.





piątek, 7 kwietnia 2017

Sznurkowe zakręcone - Twisted rope bracelets

Moje pierwsze 'pamięciowe' bransoletki pokazywałam tu. Ponieważ nosi się je świetnie i bardzo je lubię postanowiłam poeksperymentować ze sznurkiem i szkłem w innej kolorystyce. 

I showed my first bracelets on memory wire here. They wear really nice and I wanted to make new  ones with a twisted rope and glass beads together with gem stone balls of moss agate, Desert Sand and red tiger's eye. 



Oprócz kryształków Fire Polish do bransoletek użyłam kulek agatu mszystego, bawolego oka i piasku pustyni. Do jednej wkleiłam mini chwost, druga została z dzwoneczkiem. Do tego błyskające cyrkoniami przekładki i gotowe.







Myślę, że nie są to ostatnie ozdoby tego typu. Spodobały mi się i pewnie zrobię też inne wersje kolorystyczne. Już dawno nie używałam kryształków Fire Polish i nie miałam pojęcia, że pojawiło się wiele nowych kolorów. Niektóre są obłędne po prostu, szczególnie te z rodzaju marble czy Picasso - mienią się różnymi kolorami i dodatkowo jeszcze opalizują złotem, miedzią czy innym odcieniem. Totalnie mnie zauroczyły.



Przed nami ostatni weekend przed Wielkanocą i wiadomo - mycie okien, zakupy, sprzątanie, więc jeśli ktoś tu zaglądnie to bardzo serdecznie pozdrawiam i życzę słońca. Za moimi - umytymi już na szczęście - oknami ziąb i deszcz. Brrr. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...