W końcu coś uszyłam. Mosiężny filigran w kształcie kwiatka - chyba to mak, oraz markiza labradorytu z pięknym ogniem, koraliki i wieeeele godzin pracy i jest.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą labradoryt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą labradoryt. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 23 stycznia 2024
Dla Joli
Jeśli ktoś tu jeszcze zagląda to serdecznie pozdrawiam.
Etykiety:
biżuteria handmade,
filigran,
fire polish,
hand-made jewellery,
koraliki Delica,
labradoryt,
Miyuki Delica,
naszyjnik,
taśma cyrkoniowa,
toho,
wisiorek
niedziela, 6 listopada 2022
Melanż polsko-włoski
Ten labradoryt przeleżał szmat czasu zanim zajęłam się nim i przystąpiłam do pracy. Pomysłów było sporo, rysowałam przeróżne motywy, przeglądałam sieć, ale kamień był trudny, bo nie dość, że czworokątny to w dodatku lekko skoszony. Nie widziałam tego przed zakupem. Zachwycał mnie jego kolor i piękny ogień. Nie miałam wcześniej różowego labradorytu, ani różowo-złotego z nutką zieleni na dodatek.
W końcu zdecydowałam się na motyw fali w sutaszu. Użyłam sznurków mieszanych włoskiego i polskiego. Kombinowałam jak owo skoszenie ukryć. Jak wyszło widać na zdjęciach. Myślę, że jest ok i do noszenia się nadaje.
Pozdrawiam Was ciepło i miłego dnia życzę.
Etykiety:
biżuteria handmade,
hand-made jewellery,
handmade necklace,
labradoryt,
naszyjnik,
perły Swarovskiego,
sutasz,
sutasz polski,
sutasz włoski,
Swarovski drop
sobota, 24 października 2020
Labradoryt i agat
Niestety przyszła i nic się nie da z tym zrobić tylko zaakceptować i przetrwać - jesień. Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że jesieni nie lubię, bo kolory jesienne są obłędnie piękne, owoców mnóstwo, a i pogodą też potrafi przyjemnie zaskoczyć, ale jesień ma też swoje ciemne strony i tych dostrzegam więcej: krótkie dni, słoty, zimno, szaro i ponuro, przymrozki... i można by jeszcze wymieniać. Na jesienną nostalgię skutecznym lekarstwem jest hobby. Nurkuję więc w pudle z kamieniami i kombinuję.
Ten naszyjnik powstał już sporo czasu temu, a że zaczęłam go od razu nosić, więc zapomniałam, że nie zrobiłam mu zdjęć i nie pokazałam. Pomysł zaczerpnęłam z ulubionego bloga 'miracolopiccolo'. Siedział mi w głowie ten naszyjnik, więc szukałam odpowiedniego kamienia do oprawy. W końcu wyszukałam w odmętach internetowych stron labradoryt o pięknej szafirowej iryzacji, reszta już poszła gładko.
Pięknie dziękuję za wizyty i miłe słowa, które zostawiacie. Udanego weekendu życzę i dużo zdrowia w tym trudnym czasie.
niedziela, 9 lutego 2020
Labradoryt
Ostatnio sięgnęłam do zasobów labradorytów. Mam ich mnóstwo tak że przechowuję w osobnym pudle. Nie wiem, czy kiedyś nie będę zmuszona część sprzedać, bo ich nie przerobię w swoim życiu. Nie zdawałam sobie sprawy z rozmiarów ich zapasu dopóki koleżanka nie zapragnęła naszyjnika z tym właśnie kamieniem. Musiałam je powyjmować, przeglądnąć i coś zaproponować. Trafiło na ten z pięknym niebieskim ogniem. Dobrałam mu miedziany brąz do oprawy, który od jakiegoś czasu uważam za jedynie słuszny (jak kiedyś srebro).
Bardzo Wam dziękuję za przemiłe komentarze. Mój blog od pewnego czasu nie chce współpracować ze mną, ale za radą koleżanki jestem w stanie komentować z telefonu. Nie wiem o co chodzi, ale mimo utrudnień (rozmiar ekranu) postaram się zostawić kilka słów tam, gdzie nie będę się mogła oprzeć od czasu do czasu chociaż.
Pozdrawiam Was ciepło i do spacerów zachęcam. Weekend w pełni, a Dolny Śląsk w końcu ma ferie.
Niedawno po raz kolejny oglądnęłam 'Pianistę' i Chopin 'za mną chodzi' do tego stopnia, że słuchamy z dzieciem moim zamiast kołysanek 😂 O dziwo nie protestuje.
sobota, 23 czerwca 2018
Wakacje!!!
Nareszcie. Upragnione i wyczekane nadeszły i są i jeszcze będą przez dwa miesiące, a nawet dłużej.
W dzisiejszym poście jest wiele rzeczy z określeniem pierwszy, bo to pierwszy labradoryt, który kupiłam na pierwszej w życiu giełdzie minerałów, którą odwiedziłam i ubranko z falbanką też zrobiłam po raz pierwszy.
Ten labradoryt jest całkiem sporą dwustronną kroplą i jak to często u labków ogień widoczny jest pod dziwnym kątem. Kształt kamyka wymusza formę wisiorka z jedyną możliwością manipulacji 'góra do dołu, czy dół do góry'. Kamyk ożywa i błyska delikatnym błękitem w pozycji horyzontalnej co nijak się ma do jego kształtu, więc nieźle się nagimnastykowałam przy fotografowaniu, żeby wyglądał jak labradoryt, a nie kawałek szarawej skały.
Życzę Wam cudownego lata, solidnego wypoczynku, zrealizowania planów nawet najbardziej szalonych i wielu cudownych prac.
Pozdrawiam cieplutko 👋
sobota, 13 maja 2017
Labradoryt
Kamień taki jakie lubię najbardziej - konkretnych rozmiarów z wyrazistym ogniem. Pięknie się mieni w kolorach niebieskim, turkusowym i złocistym i jedyny słuszny kolor koralików, który mogłam dobrać do obszycia go to miedziany brąz. Do tego obowiązkowo chwost i mała kulka tygrysiego oka w wersji czerwonej.
Niedawno dowiedziałam się od osoby zajmującej się geologią, że labradoryt to nie minerał tylko skała. Przyznam, że dla mnie to bez różnicy i jedynym kryterium decydującym o wyborze jak do tej pory była uroda kamieni. Ale co szkodzi wiedzieć, co się 'obrabia' i potem nosi na sobie. Zaczęłam sprawdzać co internet na to i rzeczywiście skład labradorytu nie jest jednorodny, tak więc to skała. Przy okazji znalazłam stronę, z której dowiedziałam się jakie niesamowite właściwości ma labradoryt, i że skoro tak to to chyba naładuję labków do kieszeni i do torebki i nosić będę codziennie.
Jest tam też wspomniana legenda o Eskimosie, który uwolnił uwięzioną w skałach zorzę polarną, ale nie całej zorzy udało się wydostać i dlatego nadal w skałach jest trochę światła. Pod wpływem tej historii zrobiłam jeszcze kilka zdjęć, aby pokazać światło mojego labradorytu.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego bloga. Życzę Wam odpoczynku na spacerach, bo wreszcie mamy ciepłą wiosnę.
niedziela, 20 listopada 2016
Naszyjnik Poppy - Poppy flower necklace
Ten naszyjnik to kolejna moja praca w której spotkały się elementy z różnych części świata: labradoryt z Madagaskaru, mosiężny element filigranowy z USA, koraliki z Japonii i Czech i parę innych elementów sama nie wiem skąd.
Wisiorek powstawał długo, bo zmieniałam koncepcję co do towarzystwa dla kwiatka (to chyba mak). Ostatecznie zdecydowałam się na niebieskości i jest. Wyszedł całkiem spory, bo bez krawatki ma 8cm długości.
This is another work of mine in which elements form distant parts of the world met in one piece. The labradorite from Madagascar, metal filigree piece from the USA, beads from Japan and the Czech Republic and some more.
Spód podszyty skórką naturalną.
Leather at the back.
Bardzo dziękuję za Wasze wizyty i komentarze. Wszystkich pozdrawiam serdecznie i życzę miłego tygodnia. Do następnego postu.
Thank you all for your coming to visit my blog and leaving nice words. I wish you a nice week and all the best. Until then :))
poniedziałek, 6 czerwca 2016
Marquise Labradorite - bransoletka z markizą
Do tych minerałów mam wielką słabość. Może nie widać tego na moim blogu, a to z tego powodu, że głównie kupuję je przez internet i niestety zdjęcia większości zostały 'sfotoszopowane' przez sprzedających. Piękne na stronie sklepu minerały w realu okazywały się takie sobie, na tyle nijakie, że nie chciało mi się za nie brać.
Niedawno znów zaryzykowałam, bo labki nie dość że mrugały do mnie pięknym ogniem to dodatkowo miały kształt markizy, a za minerałem w takim kształcie rozglądałam się od jakiegoś czasu. Tak więc kupiłam i jeden z nich właśnie ozdabia bransoletkę na zdjęciach. Tym razem zdjęcia nie były 'podkręcane'.
Chyba nigdy dotychczas żaden zakupiony element do biżuterii nie znalazł się w realizacji w tak krótkim czasie od zakupu. Zazwyczaj wędrują do pudła i tam sobie leżą jakiś czas. Z tym było inaczej. Chyba nie zdziwi to nikogo kto popatrzy na poniższe zdjęcia.
Sporo zdjęć zrobiłam tej bransoletce, bo chciałam pokazać wielobarwność minerału, który raz był niebieski, pod innym kątem prawie całkowicie złoty, a pod jeszcze innym zielono-beżowy.
Przydała by się trzecia ręka.
Wystarczy na dzisiaj i zdjęć i tekstu. Mam wolny dzień i mnóstwo planów w związku z tym. Pozdrawiam serdecznie i do następnego postu.
U mnie za oknem piękny dzień dzisiaj czego i Wam życzę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























































