Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Toho trrasure beads. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Toho trrasure beads. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 września 2021

Amonit

Ten element mojego naszyjnika to nie kaboszon minerału jak w większości moich prac. Jest przepołowioną skamieniałością zwierzęcia, które żyło około 400 mln lat temu. Amonity wyginęły podobnie jak dinozaury. Dzisiejszymi potomkami ówczesnych amonitów są m.in. kalmary, ośmiornice i mątwy. Patrząc na mój wisiorek wydaje się, że muszla której użyłam jest całkiem spora (jest też dosyć ciężka), ale biorąc pod uwagę fakt, że niektóre gatunki dorastały do 2.5 m średnicy to ten amonit był maleństwem. 


Dla zainteresowanych więcej informacji można znaleźć tu klik, lub tu klik. Skamieniałości prehistorycznych amonitów można znaleźć również na terenie Polski. Najwięcej ich znajduje się na terenie  Madagaskaru, skąd są wywożone i sprzedawane na cały świat. 


W wykończeniu wisiorka planowałam wszyć te kosmate wyrostki ze strony otworu muszli, aby przypominały wystające odnóża zwierzęcia. Zaczęłam szyć, ale coś mi nie pasowało. Obracałam pracę w różne strony aż w końcu umieściłam je od strony grzbietowej muszli. Poręczniej było mi zamontować krawatkę tak jak widać na zdjęciach. 


Czy ktoś oglądał film 'Amonit' z Kate Winslet?


Relacje z giełdy minerałów w Tucson oglądam z wypiekami na twarzy. Popatrzcie sami jakie cuda można tam znaleźć. Gdyby zebrać zbiory z wszystkich giełd odbywających się w naszym kraju to może byłoby 20% tego co widać na filmie. 



Zagląda tu ktoś jeszcze? Pozdrawiam tradycyjnie wszystkich. Korzystajcie z pogody w ten weekend, bo lato jeszcze nie dało za wygraną i słoneczko pięknie przygrzewa. 
Do następnego wpisu.



sobota, 24 października 2020

Labradoryt i agat

Niestety przyszła i nic się nie da z tym zrobić tylko zaakceptować i przetrwać - jesień. Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że jesieni nie lubię, bo kolory jesienne są obłędnie piękne, owoców mnóstwo, a i pogodą też potrafi przyjemnie zaskoczyć, ale jesień ma też swoje ciemne strony i tych dostrzegam więcej: krótkie dni, słoty, zimno, szaro i ponuro, przymrozki... i można by jeszcze wymieniać. Na jesienną nostalgię skutecznym lekarstwem jest hobby. Nurkuję więc w pudle z kamieniami i kombinuję. 


Ten naszyjnik powstał już sporo czasu temu, a że zaczęłam go od razu nosić, więc zapomniałam, że nie zrobiłam mu zdjęć i nie pokazałam.  Pomysł zaczerpnęłam z ulubionego bloga 'miracolopiccolo'. Siedział mi w głowie ten naszyjnik, więc szukałam odpowiedniego kamienia do oprawy. W końcu wyszukałam w odmętach internetowych stron labradoryt o pięknej szafirowej iryzacji, reszta już poszła gładko. 





Pięknie dziękuję za wizyty i miłe słowa, które zostawiacie. Udanego weekendu życzę i dużo zdrowia w tym trudnym czasie.



sobota, 22 lutego 2020

Agat szroniony

Zimy ani jak na lekarstwo, więc zafundowałam sobie trochę szronu w wisiorku. Różne agaty widziałam, ale ten wpadł mi w oko od razu i nie namyślając się wcale nabyłam i do pudełka odłożyłam.
Ostatecznie naszyjnik wygląda jak na ekspozytorze, chociaż było już jak na zdjęciu poniżej. To z powodu zapodziania się białego chwostu. Zapadł się pod ziemię po prostu.
Na dodatek nie było białych chwostów w żadnym znanym mi sklepie, czy pasmanterii. Wkleiłam więc złocisty. 


Nie podobał się w wersji złocistej i stwierdziłam, że kiedyś w końcu chwost dokupię, lub zguba się znajdzie i go przerobię. Do wymiany poszła też krawatka i sznur. Jak sądzicie, która wersja lepsza?



Pochwalę się jeszcze nabytkiem poczynionym w czasie ostatniej giełdy minerałów. Ten pierwszy to agat mszysty, który, mogę tak napisać, czekał na mnie rok, bo pierwszy raz zobaczyłam go podczas ubiegłorocznej giełdy. Zamierzałam już wyjść i wracać do domu, kiedy idąc w kierunku wyjścia zauważyłam jeszcze jedno stoisko należące chyba do Gruzinów. Zobaczyłam to cudo mając już wypatroszony portfel doszczętnie, a kartą nie można było u nich płacić (na szczęście). Kamień obłędny, ale cena powalająca. Wyszłam i o kamieniu zapomniałam. Tydzień temu spacerując sobie wśród stoisk tegorocznej giełdy nagle  zauważyłam tamtych Gruzinów, którzy na dodatek nadal mieli ten kamień. Co więcej okazało się, że sprzedają go za dużo niższą cenę - prawie połowę taniej 😁. No i jest u mnie, chociaż kupiłam go dla koleżanki. 'Moi' Gruzini obiecali przywieźć coś podobnego w mniejszym rozmiarze bo ten jest gigantem. 


 Jeszcze jeden ładniutki kamyk, koło którego nie mogłam przejść obojętnie - jaspis oceaniczny.


Dla porównania zdjęcie obu kamieni. Agat ma ponad 8 cm długości.


Ferie już się skończyły, więc robótki odkładam do pudełek i do szafy i do następnego dłuższego wolnego czasu czekam. Będę mieć o czym myśleć i nad czym kombinować, bo koleżanka pewnie niecierpliwie będzie czekać na nowy naszyjnik.

Pozdrawiam Was serdecznie. Dziękuję za miłe komentarze i wizyty. Do następnego postu.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...