Najważniejsze informacje zawarłam w tytule postu. Naszyjnik uszyłam dość dawno temu, ale brakowało mu ostatecznego wykończenia. Odłożyłam go na chwilę do pudła i... chwila wydłużyła o kilka lat. Niedawno zupełnie przypadkiem wpadł mi w ręce przy okazji przeszukiwania mojego przepastnego pudła z robótkowymi różnościami. Zorientowałam się, że takich prac mam więcej. Przełożyłam je do osobnego pudełka i podpisałam - 'do wykończenia'. Niektóre mają naprawdę piękne minerały.
Ten minerał ma również swoją nieformalną nazwę - merlinit. Silne wibracje, które emituje sprawiły, że powiązano go z legendą o królu Arturze i czarowniku Merlinie. Więcej o jego magicznych właściwościach można przeczytać tu.
Nie można nie ulec urokowi tego kamienia.
Pozdrawiam wszystkie zaglądające tu osoby, a szczególnie Ewę, do której powędrował ten naszyjnik 😉💙.




