Od kilku dni mam więcej czasu, bo siedzę z młodszą częścią rodziny 'na opiece' i coś przy tej okazji 'kombinuję' i szyję. Miał być biżutek na bal karnawałowy - suknia i buty już są, tylko biżuteria nie pasuje. Co gorsza nie mam zupełnie pomysłu i nie wiem czy nie skończy się wizytą w sklepie jubilerskim.
Wcześniej jednak wpadł mi w ręce ten element, który już z pewnością swoje odleżał i pora nadeszła, żeby coś z niego zrobić. No i jest wisiorek. Gorzej z noszeniem, bo kolorystycznie pasuje wyłącznie do moich letnich ubrań.
Na próżno szukać sensu w moich poczynaniach hobbystycznych (kiecka czeka na biżutka, inny biżutek nie pasuje do stroju), no ale co zrobić jak pomysłu tego właściwego brak.
Patrzę na zdjęcia (próby z różnymi kolorami tła niewiele dały), i na naszyjnik i widzę że niestety zdjęcia nie oddają jego urody. Kolor jest obłędny - turkus - ani za bardzo zielony, ani zbyt niebieski, taki lagunowy, jak morze na pocztówkach z egzotycznych krajów. Do tego miedziany brąz. Podoba mi się:))
Pozdrawiam Was serdecznie i ciepło i życzę rychłej wiosny, bo zima już mi się uprzykrzyła. Dzisiaj znowu sypnęło śniegiem. Śnieg i mróz według mnie najlepiej prezentują się za oknem przytulnego pokoju:)).









