Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chwost. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chwost. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 października 2020

Anemony i słoneczniki - naszyjnik w stylu boho

Kwiatuszkowe koraliki wpadły mi w oko kiedy pojawiły się w sklepach z półfabrykatami biżuteryjnym. No i zaczęły się zakupy: początkowo trzy czy cztery kolory, z których robiłam głównie bransoletki dla dziewczynek - córek lub wnuczek znajomych. Ponieważ moja kolekcja rozrosła się pokaźnie stwierdziłam, że coś większego pasowałoby z tego zrobić. Padło na długaśny naszyjnik z mięsistym chwostem w odcieniu starego złota.




Kwiatuszki poprzeplatałam elementami łańcuszka złożonego również z kwiatuszków i jeszcze serduszek z napisem LOVE.


Naszyjnik jest pokaźnej długości, bo prawie do pępka, ale taki miał być. Od razu stał się moim ulubionym letnim biżutkiem. Pasuje do przeróżnych moich letnich jaki i jesiennych stylizacji. Mimo szarugi za oknem nie daję się jesiennej nostalgii i noszę wesołe biżutki. W planach jest jeszcze jedna wersja tego naszyjnika z innymi kwiatkami i może jeszcze weselsza. 




Tradycyjnie dziękuję za Wasze wizyty i komentarze. Życzę wszystkim pięknego weekendu. Łapcie promyki słońca, bo według prognozy już nie będzie padać. 

sobota, 22 lutego 2020

Agat szroniony

Zimy ani jak na lekarstwo, więc zafundowałam sobie trochę szronu w wisiorku. Różne agaty widziałam, ale ten wpadł mi w oko od razu i nie namyślając się wcale nabyłam i do pudełka odłożyłam.
Ostatecznie naszyjnik wygląda jak na ekspozytorze, chociaż było już jak na zdjęciu poniżej. To z powodu zapodziania się białego chwostu. Zapadł się pod ziemię po prostu.
Na dodatek nie było białych chwostów w żadnym znanym mi sklepie, czy pasmanterii. Wkleiłam więc złocisty. 


Nie podobał się w wersji złocistej i stwierdziłam, że kiedyś w końcu chwost dokupię, lub zguba się znajdzie i go przerobię. Do wymiany poszła też krawatka i sznur. Jak sądzicie, która wersja lepsza?



Pochwalę się jeszcze nabytkiem poczynionym w czasie ostatniej giełdy minerałów. Ten pierwszy to agat mszysty, który, mogę tak napisać, czekał na mnie rok, bo pierwszy raz zobaczyłam go podczas ubiegłorocznej giełdy. Zamierzałam już wyjść i wracać do domu, kiedy idąc w kierunku wyjścia zauważyłam jeszcze jedno stoisko należące chyba do Gruzinów. Zobaczyłam to cudo mając już wypatroszony portfel doszczętnie, a kartą nie można było u nich płacić (na szczęście). Kamień obłędny, ale cena powalająca. Wyszłam i o kamieniu zapomniałam. Tydzień temu spacerując sobie wśród stoisk tegorocznej giełdy nagle  zauważyłam tamtych Gruzinów, którzy na dodatek nadal mieli ten kamień. Co więcej okazało się, że sprzedają go za dużo niższą cenę - prawie połowę taniej 😁. No i jest u mnie, chociaż kupiłam go dla koleżanki. 'Moi' Gruzini obiecali przywieźć coś podobnego w mniejszym rozmiarze bo ten jest gigantem. 


 Jeszcze jeden ładniutki kamyk, koło którego nie mogłam przejść obojętnie - jaspis oceaniczny.


Dla porównania zdjęcie obu kamieni. Agat ma ponad 8 cm długości.


Ferie już się skończyły, więc robótki odkładam do pudełek i do szafy i do następnego dłuższego wolnego czasu czekam. Będę mieć o czym myśleć i nad czym kombinować, bo koleżanka pewnie niecierpliwie będzie czekać na nowy naszyjnik.

Pozdrawiam Was serdecznie. Dziękuję za miłe komentarze i wizyty. Do następnego postu.





piątek, 3 maja 2019

Majówka trwa

a robota wre - chciałoby się napisać. Ale niestety zabieg ręki, który przeszłam parę dni temu, zniweczył moje robótkowe plany. Naszyjnik, który pokazuję zrobiłam wcześniej. 


Te kulki to kianit, mój ulubiony minerał. Ulubiony bo niebieski, po prostu. Jego oddziaływanie na człowieka ma w tym przypadku znaczenie drugorzędne. Ktoś mógłby pomyśleć, że to może lapis, czy agat, ale w takim intensywnie niebieskim kolorze udało mi się kupić kulki kianitu.


Dołożyłam mu elementy w kolorze miedzi i granatowy chwost i... wysłałam go do koleżanki. Też lubi niebieski kolor.






Dziękuję za Wasze wizyty i komentarze. Niestety nie mogę u Was komentować, ani u siebie na Wasze komentarze odpowiadać. Mimo sprawdzania ustawień i prób z innymi przeglądarkami nic się nie poprawiło. Czy to już pora porzucić bloga? Na razie jeszcze łudzę się, że może coś w bloggerze się 'odkręci' i będzie jak dawniej. Zobaczymy.

Dookoła piękna wiosna, więc do posłuchania piękny walc Chopina w innej wersji.
Pozdrawiam, wypoczywajcie dużo i przyjemnie, tak jak lubicie najbardziej.



piątek, 9 lutego 2018

Lapis lazuli z tygrysim okiem

Naszyjników z chwostem u mnie do wyboru do koloru na blogu, ale nie w biżuteryjnej szkatułce. Porozchodziły się wśród koleżanek. Ale ten jest mój i ze mną zostanie. Zrobiłam go z 6 mm kulek lapisu lazuli w połączeniu z tygrysim okiem czerwonej odmiany. Do tego przekładki, chwost i  miedziane 'skrzydła elfa' 😉 w roli czapeczki. Lubię go bardzo i noszę do znudzenia.







Śniegu nadal ani na lekarstwo. Może wiosna wcześniej przyjdzie.
Pozdrawiam.
I coś do posłuchania.



niedziela, 5 listopada 2017

Na niebiesko

Lubię ekspresowe robótki - kto by ich nie lubił:), więc takie 'składaczki' kiedyś powstały i są już noszone tylko czasu nie było na fotki i publikację.
Niebieski kolor chwostów w realu też jest taki elektryczny, co wcale mi nie przeszkadza, bo drugiej takiej wielbicielki tego koloru to ze świecą szukać. 







Na dzisiaj to wszystko. Pozdrawiam cieplutko. Za oknem piękne słońce, więc idziemy na spacer. Miłej niedzieli życzę i do następnego postu:))

sobota, 7 października 2017

Jesienny jaspis - Autumn jasper necklace

Był sobie mały kaboszon jaspisu. Zrobiłam z niego naszyjnik. Nie mam do niego jakiejś historii czy teorii. Nabyłam kamyk całkiem niedawno i obszyłam poza kolejnością, bo wydał mi się ciekawy  - trójkolorowy. Dodałam niewielki filigran z miedzi i już. Lubię go i noszę.













Porządkując ostatnio mój zbiór biżuteryjny zauważyłam, że od jakiegoś czasu biżutki, które robię dla siebie są głównie w kolorach brązu, beżu z dodatkami miedzianymi. Dobrze mi się ta miedź komponuje z większością kamyków również z tymi z gamy niebieskiej. Może wkrótce coś miedziano-niebieskiego pokażę.
Kończę zatem i pozdrawiam wszystkich ciepło w ten zimny jesienny wieczór.
Miło mi że mój robótkowy zakątek odwiedzacie i dobre słowo zostawiacie.
Do następnego postu 😊

A tymczasem coś do posłuchania.



piątek, 18 sierpnia 2017

Naszyjnik w stylu boho - Boho style necklace

Po maratonie prac dla koleżanek w końcu zrobiłam coś dla siebie. Długo szukałam odpowiednich materiałów aby zrobić ten naszyjnik. Kiedy już znalazłam i kupiłam znowu musiałam czekać aż dotrą do mnie. Naszyjnik zrobiłam z kuleczek 6 mm jaspisu snake skin w kolorze spłowiałego turkusu, beżu, kremu, niebieskiego oraz kilku większych niebieskawego amazonitu. Dodałam parę przekładek z cyrkoniami i chwost w kielichu w kolorze mosiądzu. 
Taki oto powstał naszyjnik, który uwielbiam i praktycznie się z nim nie rozstaję. 

After a series of jewellery items made for my female friends I have made something for myself. I had been looking for suitable materials pretty long time and when I found them and bought I had to wait for them to reach me. The necklace is made of 6 mm snake skin jasper balls and a few 8 mm amazonite balls. I added a few spacers and a tassel to dangle and it turned out my favourite necklace which I wear every day and can't live without ;DD.











To jest mój letni naszyjnik na końcówkę wakacji. 
Pozdrawiam Was cieplutko i miłego weekendu życzę.

sobota, 13 maja 2017

Labradoryt

Kamień taki jakie lubię najbardziej - konkretnych rozmiarów z wyrazistym ogniem. Pięknie się mieni w kolorach niebieskim, turkusowym i złocistym i jedyny słuszny kolor koralików, który mogłam dobrać do obszycia go to miedziany brąz. Do tego obowiązkowo chwost i mała kulka tygrysiego oka w wersji czerwonej.




Popatrzyłam na opublikowane już zdjęcia i widzę, że jakiś obrazek się wyłania, jakieś niby drzewa, jakby las czy coś:))?




Niedawno dowiedziałam się od osoby zajmującej się geologią, że labradoryt to nie minerał tylko skała. Przyznam, że dla mnie to bez różnicy i jedynym kryterium decydującym o wyborze jak do tej pory była uroda kamieni. Ale co szkodzi wiedzieć, co się 'obrabia' i potem nosi na sobie. Zaczęłam sprawdzać co internet na to i rzeczywiście skład labradorytu nie jest jednorodny, tak więc to skała. Przy okazji znalazłam stronę, z której dowiedziałam się jakie niesamowite właściwości ma labradoryt, i że skoro tak to to chyba naładuję labków do kieszeni i do torebki i nosić będę codziennie.

Jest tam też wspomniana legenda o Eskimosie, który uwolnił uwięzioną w skałach zorzę polarną, ale nie całej zorzy udało się wydostać i dlatego nadal w skałach jest trochę światła. Pod wpływem tej historii zrobiłam jeszcze kilka zdjęć, aby pokazać światło mojego labradorytu. 






Serdecznie pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego bloga. Życzę Wam odpoczynku na spacerach, bo wreszcie mamy ciepłą wiosnę. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...