Pokazywanie postów oznaczonych etykietą daggers. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą daggers. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 października 2022

Broszka ze skóry

Broszek w tym stylu zrobiłam już całkiem sporo, a jednak sama nie mam żadnej, bo kolejne wersje kolorystyczne, które robię z myślą 'tym razem dla mnie' wędrują do nowych właścicielek. Słyszę z reguły komentarz 'zrobisz sobie nową' i tyle je widziałam. Ta również ma już swoją właścicielkę.






Pozdrawiam i miłego weekendu życzę.


niedziela, 12 czerwca 2022

Broszka ze skóry

U mnie kolejna broszka ze skóry, w której centrum postanowiłam umieścić koralikową gerberę. Autorką wzoru jest Simone Helmig. Koralikowy kwiatek powstał jakiś czas temu i nie bardzo wiedziałam co z nim zrobić dalej. Pomysły wywietrzały z głowy, a nowych nie było. Oczarowały mnie biżuteryjne dzieła z kamieni i skóry, ale te są na razie w fazie prób. Niestety tej techniki muszę się uczyć metodą prób i błędów. Jeśli powstanie coś godne pokazania to obfocę i tu opublikuję. 





Dyżurna torebka robi za manekina, ale nie do tej torby przeznaczona jest ta broszka, lecz do koszyka, a ten jest jeszcze w sklepie 😉



Pozdrawiam serdecznie i do kolejnego postu. 


piątek, 24 września 2021

Opal dendrytowy - w naszyjniku dla Ewy

Najważniejsze informacje zawarłam w tytule postu. Naszyjnik uszyłam dość dawno temu, ale brakowało mu ostatecznego wykończenia. Odłożyłam go na chwilę do pudła i... chwila wydłużyła o kilka lat. Niedawno zupełnie przypadkiem wpadł mi w ręce przy okazji przeszukiwania mojego przepastnego pudła z robótkowymi różnościami. Zorientowałam się, że takich prac mam więcej. Przełożyłam je do osobnego pudełka i podpisałam - 'do wykończenia'. Niektóre mają naprawdę piękne minerały. 


Ten minerał ma również swoją nieformalną nazwę - merlinit. Silne wibracje, które emituje sprawiły, że powiązano go z legendą o królu Arturze i czarowniku Merlinie. Więcej o jego magicznych właściwościach można przeczytać tu.



Nie można nie ulec urokowi tego kamienia.



Pozdrawiam wszystkie zaglądające tu osoby, a szczególnie Ewę, do której powędrował ten naszyjnik 😉💙. 

niedziela, 8 listopada 2020

Meduza

Kiedyś sprezentowano mi ten naszyjnik, który do chwili obecnej należy do moich ulubionych i który noszę na codzień i od święta. Lubię te dyndające daggery i to że jest inny niż ręcznie robione naszyjniki. Metalowa wytłoczka, którą kiedyś udało mi się kupić jest na tyle oryginalna, że poza tym naszyjnikiem nie spotkałam nigdzie jak do tej pory. Niedawno znajoma zachwyciła się nim tak, że poprosiła o wykonanie takiego samego naszyjnika na prezent, bo akurat szuka czegoś dla swojej znajomej. Dodała, że ta osoba nosi oryginalną biżuterię i że coś takiego z pewnością będzie się podobać. To był argument na tyle mocny, że nie było wyjścia. 


Pierwowzór zrobiła mistrzyni tej techniki biżuteryjnej, której prace zawsze mnie zachwycają. Po krótkiej konsultacji z Kasią zrobiłam swoją wersję bliźniaczą (prawie) wisiorka antiquitates. Co wyszło możecie porównać z oryginałem. 






Piękny dzień dzisiaj, więc korzystajcie ze słońca i ja też za moment wychodzę na spacer. Może uda się wyciągnąć resztę rodziny. 

Serdecznie dziękuję za wasze odwiedziny i komentarze. Pozdrawiam wszystkich i miłego weekendu życzę.

niedziela, 21 czerwca 2020

Na początek lata - gerbera

Od pewnego czasu szyję głównie sutasz. Nie zapomniałam jednak o technice beading, od której moja przygoda z biżuteryjną pasją się zaczęła. Jak mogłabym zapomnieć kiedy tyle kolorowych i migocących koralików i kryształków mruga i kusi. Prawdę powiedziawszy nie ogarniam już tych wszystkich nazw i kształtów koralików, które się pojawiają. 


Moja przyjaciółka znalazła na pinterest zdjęcia naszyjników na szaliczkach. Podesłała mi je i za chwilę pojawiła się przesyłka z szaliczkami do zagospodarowania w taki sposób. Zaproponowałam zawieszkę w formie kwiatka z projektu Simone Helmig (klik). 
Nie pierwsza to moja gerbera, bo kilka lat temu zrobiłam taką (klik), oraz kilka innych nie prezentowanych na blogu. 
Tym razem kwiatek jest w odcieniach delikatnego różu i brzoskwini, aby pasował do jedwabnego szaliczka przyjaciółki.






Dziękuję Wam za wasze wizyty i komentarze. Pozdrawiam serdecznie i życzę wypoczynku na koniec weekendu. Trzymajcie się ciepło i do następnego postu.

niedziela, 15 maja 2016

Sztylety, sztyleciki ...

Parę tygodni temu podjęłam próbę chociaż częściowego uporządkowania mojego koralikowego bajzlu. Mimo, że jestem posiadaczką aż trzech organizerów, to ogarnęłam nimi zaledwie drobne koraliki okrągłe. Pozostałe leżą w workach, woreczkach, pudełkach itd. Gdy planuję zrobić nowy biżutek to szukanie, dobieranie kolorów i kształtów okazuje się zadaniem nie na moje nerwy i niejednokrotnie kończy się zakupem potrzebnych elementów, bo szybciej i łatwiej. 
W rezultacie zmagań z bałaganem powstał ten naszyjnik. Okazało się, że mam daggery w tym samym lub prawie tym samym kolorze (z zorzą lub bez), różniące się wielkością. Pojedyncze opakowanie raczej trudno byłoby do czegoś użyć, ale cztery czy pięć, mimo że w różnym rozmiarze, już prędzej.









Sznur zrobiony jest głównie z koralików Toho frosted dark bronze - koloru, na który dłuuuuugo czekałam. Jest to chłodny odcień ciemnego brązu i dodatkowo z efektem szronu. Gdy je zobaczyłam w ofercie sklepu w rozmiarze 11/0 to prawie odtańczyłam taniec Hula :))))


To wszystko na dzisiaj. Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i dziękuję za pozostawione tu słowa. Miłej niedzieli i do następnego postu :))

środa, 8 kwietnia 2015

Gerbera

Bardzo lubię rośliny, a szczególnie kwiaty, wiec obok kwiatowych projektów biżuteryjnych nie przejdę obojętnie. Autorką projektu jest Simone Helmig. Instrukcję wykonania wisiorka można kupić tu. Gerbera była jakiś czas temu dość popularna i na blogach biżuteryjnych często się pojawiała. Ale teraz rzadko kiedy widuję nowe wisiorki tego typu. Może odstrasza ceną za tę instrukcję.




Podobnym wisiorkiem tej samej autorki jest Margherita, którą już pokazywałam w tym poście. Po wykonaniu obu projektów jestem mądrzejsza i wiem, że do daggerowych kwiatków najlepiej nadają się daggery dwudziurkowe. Wszystkie koraliki ładnie się układają i kwiatek trzyma kształt. Dzięki zastosowaniu tych właśnie grotów z dwiema dziurkami instrukcja SH posłużyła mi tylko jako ogólna wytyczna, bo wisiorek właściwie zrobiłam po swojemu. 


Domownicy poszli na spacer spalać kaloryczny nawis świąteczny, a ja za aparat i do zdjęć. Oto efekty.


Dziwną ma nazwę ten kolor rivoli - Padparadscha, ale jest cudny. Coś pomiędzy pomarańczowym, a różowym. Mam ich jeszcze kilka i prawdopodobnie powstaną kolczyki do kompletu.



Wyjątkowo jak dla mnie publikuję post w środku tygodnia, ale chcę zdążyć zgłosić Gerberę do wyzwania Szuflady klik. Może się spodoba?
Pooglądajcie więc moją wersję Gerbery.







Pozdrawiam serdecznie wszystkich do mnie zaglądających. Dziękuję jeśli poświęcicie chwilę czasu i zostawicie komentarz. 
Do następnego postu.
Niech ta wiosna wreszcie przyjdzie!


niedziela, 20 lipca 2014

Mrożona Margherita - Icy Margherita

Przy tym tytule i tej temperaturze za oknem mogę mieć wejścia osób poszukujących przepisu na koktajl alkoholowy, a tu tylko brosia :/ 

Upał okrutny daje w kość tak, że dzisiaj nie wytknęłam nosa z domu. A właściwie nie wytknęliśmy, bo miało być spotkanie na placu zabaw z kolegą nie widzianym pół roku, ale mój niespełna czteroletni synek oświadczył, że zostaje w domu. Nie dał się przekupić ani lodem, ani nawet czekoladą!! Trochę głupio odwoływać spotkanie w ostatniej chwili, ale co było robić. 

Tak więc dla ochłody postanowiłam opublikować zdjęcia wisiorko-broszki (sznureczek można w każdej chwili doczepić, bo pętelka jest) w tonacji zimnej, lodowato nawet zimnej. Gdyby daggerki były w wersji frosted (szronionej) to pewnie przytykałabym sobie ją do szyi i karku dla ochłody jak kostkę lodu (czy ktoś pamięta "9 i pół tygodnia"?). Wysiadł nam klimatyzator, a wiatraczek ręczny twarzowy gdzieś się zapodział i chyba zaczynam bredzić nie na temat ... drrrryn!!!

Taka wyszła margerytka - jak jakiś ukwiał czy inny stwór z morskiej głębiny. Powtórzyłam wzór kwiatka, który publikowałam w tym poście. Tamten poszedł na licytacji. Ten poszedł do koleżanki. Wychodzi na to, że powinnam zrobić też dla siebie. 
Zrobię oczywiście jak tylko będą dostępne daggerki w kolorze peridot. Marzy mi się kwiatek w tym właśnie kolorze.

It's been so hot recently and the title reminds me of the tequila alcoholic coctail so I am affraid there might be more visits on my blog from Margerita fans. As faf as I know Margerita is green. Never mind.
The pictures have been published with the intention of relieving you from the heat that is so unbelieveably impossible (in my country) to cope with. 
This flower in my pictures looks a bit like a creature from deep under water world. Cold and nice :))



Wzór jest autorstwa Simone Helmig i jest dostępny tu klik. Jeśli ktoś ma ochotę robić kwiatek według tutka Simone to doradzę nauczona doświadczeniem, że perełka 8mm w środku jest za mała. Lepiej wziąć 10mm lub zmniejszyć liczbę 15 tek na jej obwodzie o 2. Podobnie z daggerami. Przy 20 daggerach, jak mówi instrukcja, brakuje im miejsca aby się ładnie równo ułożyły. 18 jest ok.

The pattern is by Simone Helmig and is available here. It is my second flowery brooch but none of them have stayed with me. I am looking for peridot daggers since I am dreaming of the Margherita in this colour.




To wszystko o kwiatku. Mam jeszcze załącznik kulinarny. Kiedyś porządkując zdjęcia w iphoto usunęłam niektóre tak skutecznie, że zniknęły z bloga. Tak się stało ze zdjęciami z postu 'Makrobiotycznie'. Zrobiłam nowe zdjęcia i publikuję je wraz z linkiem do przepisu na świetną pastę. 
Polecam wszystkim, bo jest pyszna.

I have got a small culinary attachment. It's a recipe for a tasty bread spread that I published last year and wanted to remind it since more people visit my blog now.
Ingreedients: a cup of beans or chick peas (cooked), a cup of dried tomatoes in oil, a clove of garlic and 3 or 4 spoons of green Pesto sauce. Blend all the ingreedients finely and it is ready. You may need to add some salt but be careful since dried tomatoes are usually salty. 



Dziękuję wszystkim za odwiedziny i pozostawione komentarze. Co prawda miały być ukośniki, ale z powodu nieporozumienia z kordonkiem robótka się opóźniła. W chwili obecnej się suszy i przy najbliższej okazji pokażę nowy sznur. Mam nadzieję że broszka też się podoba.
Witam nowych obserwatorów. 
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Thank you for visiting my blog and leaving comments. I am happy when I see new members and visitors.
I promised to publish more crochet ropes pictures but as I used wrong thread the work has been delayed. 
I hope next time I will be able to show my new bracelet. 

Please come more often.
Best wishes. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...