Za żółtym złotem nie przepadam, ale w czerwonej wersji uwielbiam. Koral to jeden z tych minerałów, do których lubię wracać. Zebrałam sporą ich kolekcję w różnych kształtach i wielkościach. Dzięki temu bez trudu zmontowałam poniższy naszyjnik.
Koral lubię też ze względu na jego właściwości, o których można przeczytać tu (klik).
Pozdrawiam serdecznie osoby zaglądające na tę stronkę (jeśli jeszcze ktoś tu zagląda). Niestety zauważyłam, że powoli znikają lub zamierają kolejne blogi, które lubiłam odwiedzać. Swojego bloga nieco zaniedbałam z kilku powodów niezależnych ode mnie, ale dopóki istnieje możliwość publikowania w takiej formie, będę to robić.
Niestety jutro poniedziałek. Trzymajcie się i do następnego postu.
To dwa kolory, które lubię zarówno solo jak i w duecie i kiedy zdobyłam te kropelki kwarcu to pierwszym impulsem było dołożyć im coś w kolorze niebieskim. Wysypałam różnokolorowe maleństwa z pudełka i stwierdziłam, że tylko te - szafirowe oponki kwarcu. Były wystarczająco duże i w wystarczającej ilości, aby zrobić z nich gronkowy dodatek.
Przyjemnie się je nosi, bo takie dyndające ozdóbki lubi wiele dziewczyn w różnym wieku. Mają proste bigle ze srebra na tyle duże, że mimo iż nie są zapinane to nie gubią się. W głowie mam pomysły na kolejne kolczyki z ich udziałem, a może i naszyjnik?
Mimo ostatnich udoskonaleń na Bloggerze nadal nie mam możliwości zostawiania komentarzy, ani odpowiadania na Wasze komentarze zamieszczane na moim blogu. Pozostaje mi tylko oglądanie i podziwianie Waszych prac co regularnie czynię.
Pozdrawiam Was serdecznie i żegnam się do następnego postu.
Wiem, że wiele z Was nie lubi tego koloru. Zastanawiałam się dlaczego kobiety nie noszą rzeczy w tym kolorze? Bo w sklepach takich nie ma? No właśnie. Dlaczego kolejne serie lansowanych jako trendy ubiorów omijają ten kolor szerokim łukiem? Dlatego, że to kolor dla dziecka i że dorosłej osobie nie wypada? Nie mam żadnych negatywnych skojarzeń z różowym kolorem i lubię chyba każdy jego odcień. W swojej szafie mam kilka różowych bluzek i szaliczków, które noszę 😀.
Ostatnio ubierając się przed wyjściem z pracy dłuższą chwilę spędziłam szukając w szafie płaszcza, bo wszystkie były w tym samym kolorze. Czarnym. I tak wygląda nasza ulica. Szaro, buro i smutno. Same 'praktyczne' kolory. W porywach można czasem spotkać kogoś w beżach, czy zieleni. Ale rzadko. Nawet przeszukując strony sklepów z odzieżą nie byłam w stanie znaleźć czegoś w kolorze innym niż czerń, szarość, granat czy inny buras. Z tego powodu i mój płaszcz taki. Burasy na ludziach, chmurska na niebie, szary beton dookoła, samochody też 'praktycznie' w szarościach. Depresja może człowieka dopaść.
Aby mieć coś pasującego do moich różowych bluzek zrobiłam te kolczyki. Intensywnie różowe, fasetowane brioletki kwarcu w towarzystwie kolorowych kwarcowych oponek zawieszone na srebrnych biglach.
Dziękuję serdecznie wszystkim za to, że jeszcze odwiedzacie mój blog. Niestety mnóstwo obowiązków uniemożliwia mi blogową działalność. Korzystam z dodatkowego wolnego dnia i wrzucam te parę fotek i lecę sprawdzać co u Was na blogach się dzieje i podziwiać Wasze cudeńka.
Pozdrawiam ciepło i do następnego postu.
Do posłuchania cudowny utwór z filmu 'Łowca jeleni'. Muzyka ponadczasowa, ale do filmu podejść miałam kilka, bo nie dałam rady od początku do końca. Film dla panów zdecydowanie, i to o mocnych nerwach.
Taki nadałam tytuł, bo nie mając za bardzo pomysłu na ten kamyk zaczęłam od tego, że na stół wyłożyłam wszystko co miałam w kolorach tego jaspisu. Potem zaczęło się kombinowanie - co z czym i jak, co w efekcie dało taki wisiorek.
Jeden mały krążek jaspisu cesarskiego z wywiercony otworkiem, trochę szklanych kryształków Swarovskiego, kilka kropel kwarcu i jest. Całość zawiesiłam na kilku sznurkach poliestrowych.
Ponieważ ten kolor uwielbiam, więc oczywiście jest to mój ulubieniec. Nie rozstawałam się z nim podczas wakacji. Pasował do większości moich bluzek. Pięknie się komponuje z granatem. A ostatnio zauważyłam, że turkus jest lansowany jako jeden z kolorów na ten sezon jesienno-zimowy. Nie wiem, czy się cieszyć z tego powodu czy nie. Nie podążam za modą. Mam swoje ulubione kolory i wypróbowane fasony. Podobnie z fryzurą.
Co do wisiorka... będę mieć jeden w modnym kolorze 😉 i będzie mi przypominać cudowne lato, wyjazdy i spotkania i będzie podgrzewał w chłodne jesienne dni. Czekam na babie lato, bo październik na razie przed nami.
Pozdrawiam Was ciepło i dziękuję serdecznie za życzliwe komentarze. Cudownej niedzieli życzę wszystkim i do następnego postu.