piątek, 29 lipca 2016

Mała rzecz a cieszy

Ostatnio ciągle poza domem, a skoro tak to i do internetu raz dostęp jest raz nie. Różnie. Tego posta sklecałam na raty. Wybaczcie, że zaniedbuję Wasze blogi, ale po prostu nie daję rady tak wolno działa tu internet, że strony się nie otwierają.

Poniższą pracę wykonałam już z miesiąc temu. Kupiłam zawieszkę ze szkła weneckiego w pięknym limonkowym kolorze (ostatnio ten kolor za mną chodzi). Normalnie jeszcze z trzy lata temu zawiesiłabym ją na sznurku lub rzemyku, ale skoro umiem sobie zrobić sznur z koralików to zrobiłam sznurek twisted herringbone na cztery koraliki. Sznureczek ma wplecioną nutkę szafiru, bo i to połączenie jakoś mnie nie odstępuje. I gotowe.

Taki drobiazg na lato.


Fotki zrobione przy użyciu niesamowitych znalezisk morskich, które znajduję w tutejszym ogródku skalnym. W tym roku przybył niesamowity korzeń cały 'obrośnięty' muszlami po omułkach (chyba).



Tutaj korzeń w całości. Jest fantastyczny.


Poniżej fragment domu, w którym mieszkamy w czasie pobytu w Nowęcinie. Pewnego dnia usłyszeliśmy bardzo blisko klekot bocianów. Okazało się, że młoda para zasiadła na kominie i hałasowała aż miło.
Może zrobią tu gniazdo? Rusztowanie mają przygotowane. Sie zobaczy:) gdy, albo jeśli przyjedziemy tu za rok...


Pokażę Wam nasze sielankowe widoczki zaokienne.





Na dzisiaj to wszystko. Pogoda od rana dopisuje więc zaraz lecimy na plażę. W niedzielę powrót do domu, więc trzeba się nacieszyć morzem i plażą bo kolejny raz nie wiadomo kiedy.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do następnego razu.

czwartek, 14 lipca 2016

Rivoli ... jak ich nie uwielbiać - How not to love them

Różnego koloru rivoli używałam w swoich pracach, ale brakowało mi tego jednego ukochanego oczywiście niebieskiego. Ponieważ dzisiaj od rana leje, więc igłę w dłoń i do dzieła. Oplotłam kryształki najprościej jak się da. Zawiesiłam na ażurowych sztyftach i powstały bardzo strojne kolczyki.

I've used rivolis in different colors so far but not my beloved one :)) blue. Since it's raining today I grabbed a needle, crystals and beads and got to work. I bezeled the rivolis the simplest way possible added filigree ear studs and here they are, quite braw earrings.







Takich miewamy tu gości czasem.
Such creatures visit us sometimes here. 


No i mokry, zimny dzień za nami. Kolejne kolczyki do szkatułki.
Pozdrawiam wszystkich znad mokrego:(( Bałtyku. Dwa tygodnie naszego pobytu dobiegają końca. Jeszcze nie było tak, żebym z wczasów wracała tak blada jak na początku pobytu :((
Pociesza mnie fakt, że mój synek nawdychał się 'jodowanego' powietrza. 
Do następnego postu zatem.

Another cold and wet day has gone and another pair of earrings is going to the casket.
Greetings from the Baltic sea for everyone. Our stay here is almost finished. It's the first time I am coming back home from a holiday as pale as at the beginning :(. 
Breathing the local fresh air is my consolation and I hope my son will stay healthy during the next year.
Bye

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...