Parę tygodni temu podjęłam próbę chociaż częściowego uporządkowania mojego koralikowego bajzlu. Mimo, że jestem posiadaczką aż trzech organizerów, to ogarnęłam nimi zaledwie drobne koraliki okrągłe. Pozostałe leżą w workach, woreczkach, pudełkach itd. Gdy planuję zrobić nowy biżutek to szukanie, dobieranie kolorów i kształtów okazuje się zadaniem nie na moje nerwy i niejednokrotnie kończy się zakupem potrzebnych elementów, bo szybciej i łatwiej.
W rezultacie zmagań z bałaganem powstał ten naszyjnik. Okazało się, że mam daggery w tym samym lub prawie tym samym kolorze (z zorzą lub bez), różniące się wielkością. Pojedyncze opakowanie raczej trudno byłoby do czegoś użyć, ale cztery czy pięć, mimo że w różnym rozmiarze, już prędzej.
Sznur zrobiony jest głównie z koralików Toho frosted dark bronze - koloru, na który dłuuuuugo czekałam. Jest to chłodny odcień ciemnego brązu i dodatkowo z efektem szronu. Gdy je zobaczyłam w ofercie sklepu w rozmiarze 11/0 to prawie odtańczyłam taniec Hula :))))














