wtorek, 13 października 2015

Coś niebieskiego - Something blue

Znowu poprzynudzam niebieskim. Lubię ten kolor i mogę mieć niebieskich bużutków każdą ilość w przeróżnych kształtach i mnie się one nie nudzą. Tym razem lazurowy niebieski w brązowej oprawie.

In this post I am presenting earrings in blue (again) with a pinch of brown. This is the first time I have bezeled drop-shaped crystals. 



A historia tych kolczyków jest taka. Kiedyś moja blogowa i nie tylko bratnia dusza podarowała mi te czerwone kropelki. Co więcej udzieliła mi lekcji poglądowej nt. wykonania tego typu kolczyków. Próbka instruktażowa gdzieś się zapodziała, a ja zapomniałam co i jak, więc kryształki leżały w pudle czekając na swoją kolej. Ostatnio jednak postanowiłam to rozgryźć i opleść te lazurowe kryształki.

A friend of mine once gave me these red drops. She also instructed me how to make such earrings and left a piece of an instructional bezel. But unfortunately it got lost somewhere and I couldn't make any earrings myself. Until recently when I decided to nut out how to bezel drop-shaped crystals. You can see them below.



Łezki w mojej wersji. Proszszszsz...









Postanowiłam zgłosić moje kolczyki do wyzwania Szuflady - 'Kryształy'.



Bardzo dziękuję za Wasze liczne odwiedziny i komentarze. Pozdrawiam i nie życzę już pięknej pogody, bo ostatnio chyba zapeszyłam i mamy za oknem to co widać, a właściwie niewiele widać tak jest ponuro.
Do następnego postu :)

Thank you for visiting my blog and your nice comments. Until then :)

niedziela, 4 października 2015

Ametyst czyli śliwka - Amethyst or plum

Długo zastanawiałam się jaki dać tytuł postowi, który roboczo nazwałam 'śliwkowym rivoli'. Aż tu patrzę a tu u Danusi 'śliwkowy październik'. Aż podskoczyłam, bo taka zbieżność nie trafia się często - kolor i nazwa. Zbieżność nastąpiła w moim wyborze koloru i nazwy do kolejnej pracy. Udało mi się, bo akurat robiłam kolczyki w kolorze zadanym przez autorkę bloga Moje cuda cudeńka na październik. Dawno już nie bawiłam się w kolory, więc teraz czemu nie.   

I've been wondering for some time about the post title when I noticed that Danusia in her colour blog game decided on a plum hue of purple in October. All handicraft items should be in this colour. I jumped up when I realized it because that convergence has happened to me for the first time since Danusia started her game. I haven't participated in this game for a few months so I decided to play in October. I didn't need to make anything new since my amethist rivoli earrings were almost ready.

Zdarzyło się tak, że pilnie potrzebowałam czegoś w fiolecie. Rivoli czekały od dawna, bo jako ich wielbicielka mam pokaźny zapas kryształków Swarovskiego w różnych rozmiarach, kolorach i kształtach. Zdecydowałam się na kolczyki z rivoli w najprostszym możliwym oplocie. Ale gdy popatrzyłam na gotową pracę czegoś mi brakowało. Dorobiłam więc gwiazdki od frontu. Potem dorobiłam plecki, żeby tył nie był goły. Oto rezultat. Kolczyki są w 90% fioletowe z wyjątkiem mieniącego się miedzią brzegu, który i tak jest praktycznie niewidoczny, bo zasłaniają go pikotki.

I really like this hue and it's the colour of many clothes for the wintry season. Besides I love plums and anything made from plums such as plum butter, plum cakes (my mum's used to make the best one) and many other tincture :)


 


 Tu widać plecki. 





Kolor śliwkowy to dla mnie jeden z wiodących kolorów w strojach pory zimowej. Mam śliwkową kurtkę oraz buty. Lubię też zrobić sobie kreskę w fiolecie. Nie przepadam natomiast za śliwką w wystroju wnętrz, więc śliwkowe zasłony wiszące bardzo krótko w salonie zaległy w pudle i leżą tam do dziś. A jeśli chodzi o śliwki ... cały rok czekam na węgierki i kiedy już się pojawią mogę je jeść kilogramami. Produkty śliwkowe to również królewskie przysmaki. Takie ciasto drożdżowe ze śliwkami i kruszonką - mega pycha.

Muszę się jeszcze czymś pochwalić. Niedawno spotkała mnie zupełnie nieoczekiwana przyjemność ze strony mojej blogowej i nie tylko koleżanki Izy. Dostałam, a w zasadzie wyszło na to że moje dziecko dostało paczkę. W paczce była druga paczka (dla mnie) z wełną czesankową i z informacją, że mogę sobie teraz popróbować filcowania na sucho. Ehem... :))))). Ta technika fascynuje mnie od dawna, bo jak tu nie zachwycać się czymś takim jak tu albo tu i jeszcze na wielu innych polskich i nie tylko blogach. Cóż ... rozglądam się teraz za igłą do filcowania i nie mam wyjścia - spróbuję. Może będzie warte pokazania na blogu.

I need to write about a nice thing that happened to me recently. Iza the lady I met over a year ago who makes dolls, shamballa and beaded jewellery gave me a present. In a parcel I found a pack of worsted wool with a note that now I should try felting. Another thing was a teddy bear which joined the other teddy girl she had given me in our blog exchange a few months ago. Now I have or rather my son has a couple of cute little teddy bears.

A oto Teoś kolejny prezent, który dołączył do Miśki. Misia była u nas od czasu wymianki z Izą i była singielką. Teraz ma kolegę. 


Była sobie kiedyś taka piosenka 'Para mieszana chyba bardzo zgrana'. Śpiewali ją L -4.


Pozdrawiam i życzę Wam jeszcze wielu dni z taką cudną pogodą jak dzisiaj. Miło mi będzie jeśli odwiedzając moją stronkę zostawicie komentarz. 
Do następnego postu :))

That is all for now. Thank you so much for visiting my blog and for your comments. By for now and until then.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...